Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Chłodnik najlepszy na plażę

03.07.2009

Chłodnik najlepszy na plażę Pojawiło się w końcu coś, na co wszyscy czekali. Pogoda. Kilka nieśmiałych promyczków słońca spowodowało lawinowe wyjście na plażę. Jak za przyciśnięciem guzika, ulice zaroiły się od kolorowych kapeluszy na dziecięcych główkach i koszyków plażowych. Tłum w godzinach przedpołudniowych sunie w kierunku morza, w porze obiadowej druga fala tym razem od strony morza. Postanowiłam dołączyć i po godzinnym poszukiwaniu stroju kąpielowego, razem z kolorowymi kapeluszami zmierzałam już na plażę. Szukałam ustronnego miejsca, co by nie straszyć swoją białą skórą. Daremne poszukiwania. Ulokowałam się w końcu obok pewnej puszystej pani, jakoś trzeba poprawiać sobie nastrój. Ja blada, ona gruba. Kto bardziej ściąga spojrzenia?

Co można robić na plaży? Leżeć oczywiście, raz na plecach, raz na brzuchu. Na boku w sumie też, ale to ryzykowne ze względu na opaleniznę, należy budzik nastawiać, żeby się regularnie obracać. No więc leżę sobie, czytam i zerkam na puszystą. Wsuwa wafelki machając nogami, a przyznać muszę że ciało pięknie opalone i jakieś takie apetyczne. Teraz napój gazowany, szuka w koszyku czegoś jeszcze. Ha! Ogórki małosolne. Chrupie bezwstydnie. Zmuszona burczeniem w żołądku sięgam do mojej torby po kanapkę. Pyszna, nagrzana w słońcu, z serem. Momentalnie pojawiają się wspomnienia wakacyjne i ciepły żółty ser leżący gdzieś w namiocie. Krzywo krojony chleb, masło pływające w słoiku i grubo krojony ser. A co się teraz jada? Podrywam się zadowolona, że będę miała zajęcie. Obserwowanie ludzi, jakże to miła czynność. Puszysta nadal chrupie ogórki ale już z kabanosami. Grupka młodzieży niedaleko oczywiście pije piwko. Dwie spalone na czekoladkę nastolatki z wieczorowym makijażem, chichocząc sięgają co chwilę do paczki chipsów. Przydałaby się jeszcze rodzina z dziećmi i para staruszków, żeby był przekrój społeczny. Muszę to znowu napisać. Za moich czasów to… był kompot w butelce lub słodka herbata. Pieczywo posmarowane solonym masłem i pomidor, ugotowane jajka a na obiad wracało się do domu.

Na plaży jest gwar, w końcu pojawiła się rodzina z dziećmi. Dobrze przygotowani do plażowania, wyciągnęli wielki koc, ręczniki, zabawki, gazety i wiele innych gadżetów. - Gorąca kukurydza! - krzyczy ktoś z plaży. Nie wierzę, to młody chłopak z niebieską lodówką. Bez żadnego skrępowania wrzeszczy, zachęcając do kupna. Spodziewałabym się raczej lodów na patyku, a tu miła niespodzianka. Tłum jest chyba nieufny, jedynie puszysta podrywa się ze swojego kocyka i z ogromnym wdziękiem kieruje się do niebieskiego obiektu. Za chwilę dociera do mnie zapach kukurydzy z masłem. Ja też chcę. Jestem zazdrosna już nie tylko o wdzięk, z jakim się porusza puszysta, ale ta kukurydza i tłuszcz na dłoniach, sprawia, że najchętniej podbiegłabym do niej, wyrwała obiekt pożądania i uciekła na wydmy, żeby się posilić w spokoju. Przeszukuję pośpiesznie kieszenie, dopóki chłopak jest w zasięgu mojego wzroku. Niestety ani portfela ani monet nie znalazłam. Zapomniałam, że na plaży jest trochę tak jak w pociągu. Więcej się zjada. Rodzinka wzięła ze sobą ciasto z truskawkami i czereśnie. Paczki chrupek kukurydzianych i orzeszki wylądowały w rękach małoletnich. Mam wrażenie, że cała plaża zajada smakołyki. Okoliczne bary zaopatrują plażowiczów w fast foody. Teraz już mieszają się zapachy frytek, zapiekanek i kremów do opalania. O jakże nie przygotowałam się do wyjścia na plażę. Walczę ze sobą, żeby nie poprosić o kawałek ciasta. A w mojej głowie już jest plan. Obiecuję sobie, że przeszukam wszystkie sklepowe zamrażarki i nie spocznę dopóki nie znajdę kukurydzy. W razie porażki zajmę się truskawkami. Niedługo znikną. Spojrzałam na puszystą i zamarłam. Dołączył do niej mąż, wnioskuję to po obrączce. Zamarłam z powodu tego, co dostarczył ten przystojniak. Otóż w wielkim słoiku pojawił się chłodnik. Tego już było za dużo. Nie dość, że piękna, opalona, w przystojnym towarzystwie, zjadła moją kukurydzę, to jeszcze ma taką ambrozję. Nie pozostało nic innego jak spakować swój ręcznik do torby i wrócić do domu. Odszukać portfel i porzucając myśli o kukurydzy zakupić: jogurt, kefir, ogórki, sałatę, botwinkę, szczypiorek, koper, czosnek, jajka i rzodkiewkę. Co z tego wyszło, widać na zdjęciu.
Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Zgłoś 08.07.2009 Kate M.

Z tego wszystkie tylko chłodnik, kukurydza i małosolne nadaja się do żarcia. Ale nie na plazy. Na plazy to dobzre oziebiony arbuz, kroimy na pol, bierzemy lyzke i wyzeramy tak, ze sok splywa po ... Pokaż więcej

Z tego wszystkie tylko chłodnik, kukurydza i małosolne nadaja się do żarcia. Ale nie na plazy. Na plazy to dobzre oziebiony arbuz, kroimy na pol, bierzemy lyzke i wyzeramy tak, ze sok splywa po pysku, klacie i dalej.

Zgłoś 27.05.2013 gość

I aprpcetiae you taking to time to contribute That's very helpful.

Zgłoś 02.06.2013 gość

uXW6Qr ylhszpewmxbm