Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Coś słodkiego dla mamy

24.05.2012

Coś słodkiego dla mamy Dzień matki – jedno z nielicznych „sztucznych” świąt, które naprawdę się przyjęło. Sprzedaż kwiatów wzrośnie, mamy znajdą się w centrum uwagi (o ile oczywiście cały czas tam się nie znajdują), nadarzy się doskonała okazja dla ewentualnych przeprosin (o ile, nie daj Boże, coś nas z mamą poróżniło). Ja proponuję, aby dopieścić mamy kulinarnie – to w końcu przeważnie one były tymi osobami, które wprowadzały nas do kuchni – od karmienia piersią poczynając, a często na ostatnich „kawalerskich” i „panieńskich” obiadach kończąc. Czas się odwdzięczyć.

Jeśli nie macie siły, czasu lub umiejętności koniecznych dla ugotowania mamom prawdziwie świątecznego posiłku, to warto kupić im coś słodkiego (oczywiście jeśli zdrowie mam pozwala na jedzenie słodyczy) – na pewno się ucieszą, a i możliwość powiedzenia sąsiadce będzie dodatkowym bonusem.

Miód

O miodzie można by pisać latami. Cudownie polski dodatek śniadaniowy i jeden z nielicznych surowców słodzących dostępnych dzięki prywatnej produkcji (czy ktoś pamięta jeszcze kartki na cukier?). Jeśli chcemy z klasą osłodzić sobie lub bliskim życie - nic prostszego. Kilka łyżek miodu, kromka dobrego chleba (nie jakiejś przerażającej spulchnionej chemią buły, ale prawdziwego chleba), świeże masło i tyle. Idealna propozycja na wiosenne śniadanie, doskonała jako słodkość opromieniająca długie zimowe wieczory. Łyżka miodu dodana do herbaty z cytryną uczyni z niej napój prawie doskonały. Jednym słowem – miodzio.

Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie nawiązał do elementu alkoholowego. Czyż można sobie wyobrazić bardziej staropolski trunek od miodu syconego? Smakowity, doskonały w działaniu, a dodatkowo – picie go to prawdziwe patriotyczne zajęcie. Czegóż chcieć więcej? Każdy będzie mógł dobrać moc miodu pasującą do „siły” jego głowy – od najmocniejszego półtoraka (jedna część miodu na ½ części wody) aż po rzadko podawanego (bo zdecydowanie zbyt wodnistego) piątniaka, na którego składa się jedna część miodu i cztery części wody. W praktyce warto wybierać między dwójniakiem (proporcje miód woda jeden do jeden) i trójniakiem (proporcje jeden do dwóch). Mimo że nasi przodkowie pili go namiętnie, to dziś miód pitny jest wybitnie „damskim” trunkiem. Idealnym do poczęstowania „trunkowej” mamy.

No i oczywiście – warto inwestować w oryginalne i smakowite produkty. Jedzmy polski miód, najlepiej kupowany na placu od „baby”. Będzie naprawdę słodko i aromatycznie.

Chałwa

W dawnych mrocznych czasach znana głównie w postaci bułgarskiej – czyli z ziaren słonecznika, ale może być wykonywana z najróżniejszych oleistych ziaren (sezamu czy różnorakich orzechów), jak również w wersji tureckiej – jako tzw. pişmaniye czyli przypominającej watę cukrową kosmyków. Coś pysznego – bez względu na wersję. Oczywiście dostępne w sklepach „batony chałwowe” nijak mają się do kupowanych na wagę kawałków dostępnych na Bałkanach czy na przykład Ukrainie, ale zapewniam, że każda kochająca słodycze mama będzie zadowolona, jeśli do tradycyjnego „kwiatka” zostanie dodane coś słodkiego – a chałwa nadaje się wprost idealnie.

Pączki, drożdżówki, ciastka

Cóż, zdaję sobie sprawę, że wrzucam do jednego wora wszystko co dobre w polskim cukiernictwie (oczywiście nie zawsze), ale ciastko do kawy – to tradycja, która pamięta większość z mam szanownych czytelników. Szczególnie dobrze do osładzania życia nadaje się pączek, tradycyjny wyrób naszego cukiernictwa, który przeszedł długą ewolucję, o której pisał choćby ksiądz Kitowicz: Ciasta także francuskie, torty, pasztety, biszkopty i inne, pączki nawet - wydoskonaliło się to do stopnia jak najwyższego. Staroświeckim pączkiem trafiwszy w oko, mógłby go był podsinić, dziś pączek jest tak pulchny, tak lekki, że ścisnąwszy go w ręku, znowu się rozciąga i pęcznieje jak gąbka do swojej objętości, a wiatr zdmuchnąłby go z półmiska.

Po latach pozytywnych zmian – przyszedł czas komunistycznego zdziczenia, a później pseudokapitalizm z jego spulchniaczami. Mimo to warto poszukać naprawdę dobrego pączka – mamie przypomni się młodość, a dodatkowo będzie smacznie.

Suszone owoce

Co prawda nowalijki już dostępne (miałem pisać o nich w tym tygodniu, ale Dzień matki to zdecydowanie ważniejsze wydarzenie niż moje plany), niemniej na nasze polskie owoce trzeba będzie jeszcze poczekać. Doskonałym osładzającym podarunkiem będą wszelkie suszone owoce, od tradycyjnych elementów „suszu” poczynając (suszone jabłka, śliwki, gruszki), przez doskonałe do pogryzania suszone morele, aż po kiedyś egzotyczne owoce takie jak suszone figi czy daktyle. Szczególnie te ostatnie przypomną naszym mamom młodość. W czasach późnej komuny, to właśnie suszone daktyle stanowiły jeden z, okresowo bo okresowo ale jednak, dostępnych produktów orientalnych. Idealne do przegryzania podczas picia mocnej kawy, świetne jako wysokokaloryczna słodka przekąska, posiekane mogą zostać dodane do lodów lub kremowych deserów. Bardzo słodkie, a przecież nie zamulające – warto je jeść.

Jeszcze jedno słowo o owocach suszonych – o ile przeważnie namawiam do spożywania produktów charakterystycznych dla kuchni polskiej (jeśli rzecz jasna nie gotujemy akurat czegoś z innych kuchni), to jednak wędzone w dymie śliwki nadają się głównie na kompot. W Dzień matki powinniśmy osładzać życie mam śliwką kalifornijską – pozbawioną dymnego posmaku. Śliwki suszone w dymie pozostawmy do bigosu i kompotu – tam pokażą na co naprawdę je stać.

Lody

Och, jak wiele dam, w tym mam, uwielbia lody! Oczywiście ideałem byłoby podanie klasycznych lodów Bambino i Calypso, co prawda produkowanych współcześnie, ale z tego co pamiętam – mających niewiele wspólnego z dawnymi oryginałami. Tak czy inaczej – jeśli podamy mamie puchar lodów, udekorowanych owocami, bitą śmietaną (najlepiej samodzielnie ubitą kremówką, a nie jakąś chemią z woreczka lub sprayu) i rurką z wafelka, to rozkosz malująca się na twarzy mamy będzie dla nas najlepszą nagrodą za trud poniesiony w czasie poszukiwań naprawdę smacznych lodów. A czy innymi lodami warto karmić kochaną osobę?

Kochajmy mamy i osładzajmy im życie. Wszystkim mamom – 150 lat życia (co najmniej!) w szczęściu zdrowiu i sile.

Cytat: Opis obyczajów za panowania Augusta III, J. Kitowicz, Wyd. 3, Wrocław 1970
Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Brak komentarzy. Czekamy na Wasze opinie.