Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Cytrynowo – imbirowo

14.05.2012

Cytrynowo – imbirowo Co ten Kolumb przywiózł? To nie cynamon, to lichy imbir.
(Krzysztof Kolumb i odkrycie Nowego Świata (Zbigniew Kasprzak, Stefan Weinfeld - w antologii Fortuna Amelii - 1986, potem w albumie Wielkie Wyprawy - 1990).)

Głupi byli królewscy urzędnicy ze wspomnianego wyżej komiksu. Imbir praktycznie w każdej wersji, zarówno młody nadający się do kandyzowania, jak i starszy dodawany jako przyprawa do potraw, jest doskonałą, smakowitą przyprawą. W stanie świeżym - jak w kuchni azjatyckiej czy jako suszony na proszek - popularny na przykład w Maroku (między innymi do doskonałej zupy hairy), imbir dodaje potrawie cudownego cytrusowego lub cytrusowo- korzennego aromatu.

Imbir ma tę cudowna cechę, że znajduje się gdzieś pomiędzy kuchnią słodką i słoną. Imbirowe ciasteczka, imbirowe powidła czy imbirowa lemoniada (oczywiście o ile są dobrze zrobione), będą równie dobrze uwydatniać charakter imbiru jak zupa imbirowa z kurczakiem czy ryba smażona z imbirem.

Taki dżem imbirowy to dość prosty i interesujący sposób przetwarzania imbiru. Doskonale byłoby, gdybyście mieli młodziutki imbir. Nie będzie łykowaty jak często dostępny w naszych sklepach przenoszony i przerośnięty stary imbir. Dodatkowo młody imbir będzie charakteryzował się delikatniejszym smakiem. Na jedną część wody bierzemy ¾ obranego i pokrojonego w cienkie plasterki, możliwie młodego imbiru i doprowadzamy całość do wrzenia (z dodatkiem niewielkiej ilości soli), a następnie odcedzamy imbir. Na jedną część tak obgotowanego imbiru bierzemy ½ części cukru i smażymy go na patelni dość intensywnie mieszając i doprawiając sokiem z cytryny, a jeśli potrzeba, dorzucamy nieco więcej cukru lub skrapiamy wodą (nie można z tym przesadzać), a w końcu miksujemy dokładnie. Usmażony w cukrze imbir studzimy i podajemy jako dodatek do świeżych, najlepiej jeszcze ciepłych rogalików z najbliższej piekarni lub cukierni, ale z drugiej strony można poeksperymentować z dodatkami.

W wielu daniach orientalnych imbirowi towarzyszy czosnek. Więc w tym przypadku możemy dodać pod koniec smażenia nieco zmiażdżonego czosnku. Jeśli zaś komuś tego mało, można przesmażać imbir z płatkami ostrej papryki i szczyptą zmielonych ziaren kolendry, lub jeśli ktoś sobie życzy – pierzu. W ten sposób otrzymamy wariację na temat chutneya. Szczególnie polecam połączenia słodkiego i ostrego, ze specjalnym wyróżnieniem piekielnie ostrego.

Imbir daje poczucie świeżości, nie wspominając już o aspektach zdrowotnych. Jeśli nawet nie zajmujący się wszelkimi cudownymi metodami leczenia człowiek jak mój ojciec codziennie pija herbatę z imbirem, to znaczy, że to po prostu musi działać. Dzięki swym aromatom i sokom imbir doskonale wpływa na trawienie, działa odkażająco i przeciwzapalnie. Jednym słowem – panaceum.

Marynowany jest cudownym dodatkiem do sushi, tak skutecznie przygotowującym usta do kolejnego kęsa. W związku z zamiłowaniem do sushi bliskiej mi osoby, jestem zmuszony zjadać go zdecydowanie więcej, niż miałbym chęci. Tym bardziej smuci fakt, że w wielu przypadkach głównym plusem sushi jest sos sojowy, wasabi i właśnie imbir. Nie wiem, czy lepiej świadczy to o imbirze, czy po prostu fatalnie o niektórych sushi, ale tak jest.

Imbir stanowi również część koniecznego dla kuchni indyjskiej zestawu – tarty imbir, zmiażdżony czosnek. Te aromatyczne pasty, wymieszane, stanowią istotny element smaku wielu indyjskich potraw. Przesmaża się je zaraz po przyprawach i papryczkach, często już z mięsem lub warzywami. Oddają swój smak produktom, tworząc boczną nutę smakową dla bardziej aromatycznych przypraw: kuminu, gorczycy, cynamonu czy pieprzu.

Idzie wiosna – pijcie sok z marchewki, bo tak delikatna i słodziutka nie będzie już nigdy. Tak wiem, że żal wkładać młodziutką marchewkę do sokowirówki, ale aromat będzie zaiste niesamowity. Doskonałym dodatkiem będzie właśnie kawałek świeżego imbiru nieco zaostrzający, mdławy dla niektórych smak soku marchewkowego, który zresztą nie musi być pity z samym imbirem. Równie ciekawy będzie w wersji wytrawnej – z dodatkiem pieprzu, odrobiny soli i zmiażdżonej kolendry. Interesujące połączenie, ale tylko dla tych, którzy lubią przełamywanie słodkiego (taki byłby ideałem) smaku marchewki dodatkowymi bodźcami na tzw. „kontrze”. Oczywiście dodanie kwaśnych jabłek będzie równie udanym pomysłem.

W ogóle imbir lubi marchewkę, czy to jako dodatek do marchewkowej surówki, marchewki na gęsto czy tej glazurowanej. Odrobina klarowanego masła przesmażenie marchewki z imbirem, cukrem i solą, aż w końcu dodanie odrobiny wody lub wywaru (choć woda będzie moim zdaniem nawet lepsza) i młodziutkie marchewki lub nawet te starsze pokrajane w słupki nabiorą prawdziwie doskonałego szlifu, szczególnie kiedy leciutki sos zredukuje się do pokrywającej marchewkę glazury.

Warto jednak stosować imbir przede wszystkim tam, gdzie będzie mógł w pełni pokazać swą cytrusową nutę. Jeśli gdzieś dostaniecie filety białych ryb (tylko na litość boską – nie tych przerażających pang lub tilapii), to właśnie imbir jest doskonałym rozwiązaniem. Ryby odsączamy, kroimy na kawałki, obtaczamy w mące i obsmażamy. Przekładamy na ręczniki papierowe, aby obciekły z nadmiaru tłuszczu. Mieszamy (ilości w zależności od wagi obsmażonych ryb): dość sporo sosu sojowego, sok z limonki wraz z zieloną częścią skórki, posiekaną trawę cytrynową, sporo tartego imbiru, siekaną zieloną papryczkę, przy czym jeśli chcemy zachować orientalny charakter potrawy, to im więcej papryki tym lepiej.

Wylewamy całość na patelnię, gdzie smażyła się ryba, przy czym najpierw dodajemy papryczkę, a dopiero po chwili resztę produktów. Przez chwilę gotujemy mieszając, dodajemy najpierw nieco cukru (powinien być jednak delikatnie wyczuwalny), smażymy znów przez chwilę i doprawiamy sosem rybnym (chyba że całość jest już zbyt słona w związku z użyciem sosu sojowego). Dodajemy rybę i delikatnie mieszamy, dolewając nieco wywaru z warzyw lub kurczaka. Pozostawiamy na małym ogniu czekając, aż sos zgęstnieje. Podajemy z białym ryżem, posypane dymką, świeżą siekaną kolendrą lub bazylia tajską (niestety nie jest to bazylia powszechnie dostępna w doniczkach).

Niech imbir nie pozwoli wam zachorować podczas nagłych wiosennych chłodów. Mogłoby to uniemożliwić korzystanie z nowalijek. A o problemie nowalijkowym z perspektywy tegorocznej – już wkrótce.
Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Zgłoś 27.05.2013 gość

Shiver me timbers, them's some great ifnomriaton.