Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Gotowanie dla początkujących

17.10.2012

Gotowanie dla początkujących Kiedyś wszystko było jasne i proste. Dziewczyna, o ile nie należała do klas wyższych, co zwalniało ją z zajmowania się kuchnią, była uczona kulinarnych sekretów przez matkę, babkę czy opiekunkę. Mężczyzna, o ile jego celem nie było zostanie kuchmistrzem – po prostu nie gotował, a rzadkie wypadki, w których zajmował się kucharzeniem (wojna, specyfika zawodów takich jak pasterz czy myśliwy), nie miały zbyt wiele wspólnego ze sztuką kulinarną, ograniczając się raczej do napełnienia żołądka ciepłą, a możliwie pożywną strawą. A potem przyszły nowe czasy.

Dziś telewizyjni kucharze, czy restauratorzy są często prawdziwymi gwiazdami, a swą stylowością (ach ten Makłowicz na białym jednorożcu…), czy jak pokazuje przykład burzliwego życia Adama Gesslera – „skandalotwórczym” potencjałem przebijają, zgódźmy się, że dość żałosne ostatnio, gwiazdki muzyki czy filmu. Gotowanie jest w modzie i jak na razie nic nie wskazuje na to, aby modne być przestało, a absolutną nowością w historii ludzkości (nie zawaham się użyć tego górnolotnego stwierdzenia) jest olbrzymia liczba gotujących mężczyzn.

Cóż, może dlatego że ludzkość feminizuje się, a może po prostu kobiety dostrzegły urok mężczyzny umiejętnie operującego nożem, nawet jeśli „tylko” kroi nim cebulę? Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy gotujący dla przyjemności mężczyzna był kimś co najmniej dziwnym, a gotujący nastolatek płci męskiej stawał się kuriozum nieomal na miarę transwestyty (mimo że na rynku znajdowała się, niezła zresztą, książka Nastolatki gotują). No może trochę przesadzam z tym transwestytą, ale zapewniam – nie było łatwo, przynajmniej do czasu, aż moi koledzy ze szkoły czy później ze studiów nie zorientowali się, iż dziewczęta uwielbiają gotujących facetów. Ale ja już miałem wtedy praktykę, więc z dobrym skutkiem zapraszałem koleżanki na własnoręcznie wykonywane kolacje… Magia kuchni i oszczędność – oto co tygrysy kuchenne lubią najbardziej.

A więc wyobraźmy sobie, że nagle czujemy iskrę bożą – po raz pierwszy w życiu chcemy coś ugotować, a przynajmniej coś bardziej skomplikowanego niż wrzątek na herbatę, jajecznicę lub tosty. Cóż będzie nam potrzebne? Przede wszystkim trzeba mieć ostry nóż. Z własnego doświadczenia wiem, że nauka gotowania dzieli się na dwa etapy – zanim wejdziemy w posiadanie porządnego, ostrego noża i szczęsny czas, w którym już go mamy. Zapewniam – różnica jest potężna, a nauka pójdzie nam kilkukrotnie szybciej i nieporównanie przyjemniej. A więc: ostry nóż, osełka (stalka, kamień szlifierski lub nawet tak zwana „ostrzałka systemowa”), duża deska do krojenia i do przodu!

Zapewniam, że dokładne posiekanie cebuli czy mięsa będzie dla nas prawdziwą radością. W tej kwestii warto podpatrywać „telewizyjnych kucharzy” – nawet jeśli sami nie kroją produktów (dzieje się tak częściej niż sądzicie), to siekaniem zajmują się prawdziwi zawodowcy, a że mając naprawdę ostry nóż można się pokaleczyć? Cóż, kto powiedział, że gotowanie to prosta i bezpieczna sprawa?

Jeśli zaś z powodów logistycznych lub finansowych nie mamy porządnego noża, to przynajmniej postarajmy się jak najdokładniej wyostrzyć ten, który mamy. Aha – ważna kwestia: żadnych noży z ząbkami, chyba że ma to być mały nożyk (tak zwany pikutek – najlepsze, bo w miarę tanie i ostre jak brzytwa, produkuje legendarna firma Victorinox), lub specjalistyczny nóż (np. do chleba). Jednak na początek najlepszym rozwiązaniem będzie niewielki (ostrze o długości maksymalnie 18 centymetrów) nóż typu chief.

Kiedy mamy już ostry nóż, trzeba postarać się o porządny garnek, na którym również nie warto oszczędzać, a w którym można wykonać zdecydowaną większość potraw, łącznie ze smażonymi. Doskonałym rozwiązaniem jest garnek pozbawiony elementów z tworzywa, dzięki czemu możemy zapiekać przygotowywaną w nim potrawę, a brak wystających elementów spowoduje, że będzie się go dużo łatwiej myło.

Szukając porządnego garnka, możemy przyjąć dwa podejścia - „konserwatywne” (czyli szukamy możliwie grubego, żeliwnego naczynia nawiązującego do najlepszych tradycji cygańskich kotlarzy) lub „postępowego” (wtedy korzystamy ze wszelkich teflonów, nie przywierających warstw itp.). Tak czy inaczej stanowczo należy się wystrzegać najgorszej garnkowej taniochy z cienkiej blachy, dotyczy to zresztą również noży. Owszem, na porządny garnek czy nóż wydamy więcej pieniędzy, ale przyjemność z gotowania będzie zdecydowanie większa.

A co ugotować na początek ? Oczywiście coś prostego - jakiś makaron w intensywnym pomidorowym lub ziołowym sosie, duszone mięso, chilli, curry itp. Radzę wybierać orientalne lub latynoskie potrawy o intensywnych smakach – nawet jeśli potrawa nam nie wyjdzie, to zawsze można stwierdzić, że jest to prawdziwy smak, nie przystający do „europejskich podniebień”. Dodatkowo należy zrobić mądrą minę i jakoś to będzie. Oczywiście trzeba pamiętać, aby nie gotować potraw np. indyjskich wielbicielom kuchni tego kraju – zaraz zorientują się, że coś nie tak. Ważna kwestia – na początek nie przesadzajmy z przyprawami, chyba że tak jak w przypadku curry, trzeba je dodawać już na początku. Tak czy inaczej nie dotyczy to soli, a przesalanie jest jednym z najpoważniejszych problemów początkujących kucharzy. Była nawet swego czasu kampania społeczna dotycząca przesalania zupy. I tu przechodzimy do najistotniejszej kwestii – komu gotować?

Jamie Olivier powiedział rzecz prostą, a genialną: „gotuje się z miłości”. I dokładnie tak jest – najsmaczniejsze potrawy, które przyrządziłem w życiu, powstawały dla ukochanych osób i wam też radzę dla nich gotować. Poza wszystkim, nawet jeśli potrawa nie do końca nam wyjdzie, to ukochany, ukochana, rodzic czy rodzeństwo nie będą nas zadręczać, wiedząc doskonale, że to nasze kulinarne początki, a danie powstaje specjalnie dla nich z pełnym oddaniem i najlepszą przyprawą jaką jest zaangażowanie. Nawet niesłona zupa czy przypalony kotlet będzie smakował, jeśli przyrządza go bliska nam osoba.
Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Zgłoś 27.05.2013 gość

Keep these articles coming as they've onpeed many new doors for me.