Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Jak świętują w Europie

21.12.2009

Jak świętują w Europie Święta zbliżają się wielkimi krokami. Sam z dużym podnieceniem obserwuję tarcie chrzanu, pierwsze świąteczne zamówienia (głównie rybne i ptasie), czy omawianie tego, kto z rodziny upiecze drożdżowe a kto kruche. Jak co roku będzie smacznie i tradycyjnie, zgodnie z obietnicą z poprzedniego felietonu kulinarnego przypatrzmy się jednak temu, co na święta jada się w Europie.

Można by oczywiście przyjrzeć się, jak ta sytuacja wygląda na całym świecie, ale po pierwsze nie mamy tyle czasu, po drugie to właśnie europejska tradycja spędzania świąt wpłynęła na sposób ich obchodzenia w koloniach, po trzecie wystarczy włączyć telewizor, otworzyć portal internetowy czy gazetę, aby wielokrotnie dowiedzieć się, że jesteśmy Europejczykami.

Jak to więc wygląda u naszych "współeuropejczyków"? Zacznijmy od wigilijnego postu. Poza Polską obowiązuje on na Litwie. Trudno się dziwić. Z Litwinami łączy nas kilkaset lat wspólnej historii, a świąteczne podobieństwa sięgają również innych tradycji, na przykład dzielenia się opłatkiem, na stole pojawia się tradycyjne dwanaście potraw, a podstawą posiłku są ryby, grzyby i rośliny motylkowe.

Podobnie postną tradycją może poszczycić się tradycyjnie katolicka Irlandia. Jak przystało na wielką morską wyspę, na stole pojawia się łosoś (w towarzystwie tradycyjnego chleba pieczonego na sodzie) i inne ryby. To zresztą przykład dalece charakterystyczny – jeśli gdziekolwiek w zwyczajach obchodzenia świąt Bożego Narodzenia znajdziemy poprzedzające je post, to możemy być pewni, że mamy do czynienia z krajem, którego historia musiała być związana z katolicyzmem, przynajmniej jeśli chodzi o Europę Środkową i Zachodnią.

Nieco inaczej wygląda tradycja prawosławna, wydłużająca post do czterdziestu dni i nadająca mu wyjątkowo ostry wymiar związany z pojmowaniem postu w Kościołach ortodoksyjnych. Jednocześnie warto zauważyć, że obowiązujący w prawosławiu całodzienny post wigilijny był, a z tego co wiem, czasem dalej jest, obowiązujący również w domach katolickich. Po prostu pierwszym posiłkiem była wieczerza wigilijna. Koniec postu wiązał się ze zwiększonym zapotrzebowaniem na to, czego przedtem nie można było jeść, ze szczególnym wskazaniem na słodycze.

Właśnie – słodycze, w tym tradycyjna kutia czy inne potrawy zawierające mak i miód. W wielu kulturach to właśnie słodycze stają się podstawowym wyróżnikiem świąt Bożego Narodzenia, tak jak w polskiej tradycji Kościoła prawosławnego, gdzie według starych zasad jedynym daniem wigilijnym był rodzaj kutii, czyli kaszy z owocami, znanej w tradycji jako soczelnik, od słowa „socziwo”, czyli kasza.

Warto jednak zwrócić uwagę na to, że we współczesnej Polsce Wigilia i sposób spędzania świąt, przeszedł z poziomu religijnego na cywilizacyjno-kulturowy, czyli jest w jakiś sposób niezależny od wyznawanej religii. W związku z tym możemy przypuścić, że również w wielu prawosławnych domach tradycyjna Wigilia będzie zawierać wiele wspólnych dla wszystkich Polaków zwyczajów, takich jak sianko pod obrusem, opłatek czy kolędowanie. Również i w kuchni dochodzi do wymieszania tradycji, tak więc w wielu domach, nie czujących związku z tradycją katolicką, na stołach znajdzie się dwanaście potraw i wiele innych wyznaczników świąt Bożego Narodzenia.

Wróćmy jednak do słodyczy. Warto zaznaczyć, że w niektórych krajach słodkie potrawy stają się głównym wyznacznikiem świąt, jak w przypadku Słowacji, gdzie podstawą menu wigilijnego są ciasta, owoce czy orzechy, czy jak w przypadku Austrii, gdzie tradycyjną potrawą świąteczną jest klasyczne ciasto z mleka, miodu, mąki i masła, a ponadto pierniki, migdały i tradycyjne pieczone kasztany znane w Galicji jako „marony”. Ogólnie ma być bogato, czyli z dodatkami słodkości niedostępnych na co dzień.

Słodycze związane są również z wróżbami, które stają się obowiązującymi na najbliższy rok. Na marginesie: proszę pamiętać, aby pierwszą osobą wstającą od stołu była gospodyni, czy w miejscach w których mężczyzna jest głową rodziny – gospodarz domu. Gdy ktoś inny jako pierwszy wstanie od stołu (nawet w celu skorzystania z ubikacji), takie zjawisko staje się złym omenem, mogącym przynieść nieszczęście na przyszły rok. Ale bywają też inne nakazy, jak w Anglii, gdzie według tradycji świąteczny pudding miał być choć jeden raz zamieszany przez wszystkich członków rodziny, bez względu na ich wiek. Niemowlęta mieszały z pomocą rodziców. I to właśnie jest piękne w świętach Bożego Narodzenia, że bez względu na kraj, są one związane z rodziną i najbliższym kręgiem przyjaciół.

Osobnym elementem są wigilijne legendy, takie jak angielska związana z tradycyjną potrawą, jaką w dawnych czasach była głowa dzika. Według legendy, jeden ze studentów Oxfordu miał być napadnięty przez dzika, w okresie świąt Bożego Narodzenia. Zadusił zwierzę tomem Arystotelesa, który akurat miał przy sobie (ech, kiedyś ci studenci to mieli lektury!). Ale jak to każdy student (według tradycji, przymierający głodem), chciał odzyskać cenną księgę, w związku z czym uciął głowę dzika, która stała się na setki lat tradycyjnym angielskim daniem bożonarodzeniowym.

Wspominając o ogólnoeuropejskich tradycjach, trzeba powiedzieć o gęsi – klasycznym daniu dla dawnej świątecznej kuchni Anglii czy Alzacji. O gęsiach trzeba będzie napisać kiedyś osobny artykuł, bo choć ptak ten nie jest tani ani bardzo łatwy do przyrządzenia, to jednak jego smak przebija większość drobiowych pieczystych.

W tradycyjnej świątecznej wersji angielskiej była to gęś nadziewana. Obecnie tradycyjna gęś została wyparta przez nadziewanego indyka, przeważnie nadzieniem są jadalne kasztany, ale można też spróbować interesującego nadzienia właściwego dla gęsi, czyli na przykład pieczonej pietruszki ze skórką pomarańczową (prawda, że interesujące?), ziemniaków czy brukselki. Wszystko zależy od tego, kto gotuje, a podobnie jak w przypadku świątecznego puddingu, każdy gotujący ma swoje zasady, często przechowywane w rodzinie od pokoleń. I proszę spojrzeć na wieczerzę wigilijną w swoich domach rodzinnych, czyż ta zasada nie obowiązuje wszędzie, i czy wigilia i święta nie są najlepsze w wykonaniu naszych mam czy babć? Odpowiedź na to pytanie każdy z nas może zadać sobie dwudziestego czwartego grudnia i w dni świąteczne.

Bez względu na wyznawaną przez nas religię i pielęgnowane zwyczaje, święta to czas szczególny. Również kulinarnie. W swoich felietonach namawiam do pielęgnowania tradycji, ale jednak skądś biorą się zmiany. Tak bywało i w poprzednich wiekach. Dość powiedzieć, że tradycyjny angielski christmas pudding, obecnie słodkie ciasto z sosem na bazie brandy, w czasach przed wiktoriańskich był ciężką mięsną potrawą z korzeniami i winem. A więc próbujmy i my. Kto wie? Może nasz świąteczny przepis stanie się sposobem na zrewolucjonizowanie świątecznej kuchni i za jakiś krótki czas, powiedzmy hm... dwieście lat, stanie się obowiązująca zasadą.

Bez względu na to, według jakiej tradycji będziecie spędzać święta, życzę aby byłe: spokojne, zdrowe, szczęśliwe, smaczne i syte. W końcu zajmuję się kuchnią, a więc bez tych ostatnich życzeń nie mogło się obejść. Obyście byli szczęśliwi i zadowoleni z siebie i najbliższych. I obyśmy spotkali się w przyszłym roku, z okazji kolejnego felietonu. Wesołych świąt!
Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Zgłoś 21.12.2009 Agutka

"Święta zbliżają się wielkimi krokami. Sam z dużym podnieceniem obserwuję tarcie chrzanu..." Brzmi to przynajmniej niejednoznacznie :)))

Zgłoś 05.04.2015 goÅÄ

6QUB5G ifgtwprubicj, [url=http://rshhhkdgqgkd.com/]rshhhkdgqgkd[/url], [link=http://ezujaxlrhfbk.com/]ezujaxlrhfbk[/link], http://yttdtvoqohnp.com/