Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Serce w słoiku

14.09.2009

Serce w słoiku Jesienią światło słoneczne zmieniając barwę na pomarańczową, wysyła sygnał roślinom, aby zmierzały do końca wegetacji. Te poddają się zmianie bez żalu, wręcz skwapliwie, wydając dojrzały owoc, korzeń lub orzech. Na straganach pełno przecenionych pomidorów i papryk, błyskają ze skrzynek czerwień i żółć. Czasem zieje ciemną niepokojącą pleśnią, to memento. Znak, że cykl życia się zamyka.

Wzorowe gospodynie biegają po mieście w poszukiwaniu odpowiednich miąższów, skór i pestek, przechowujących światło słoneczne. Przy użyciu mieszanek soli, octów i przypraw będą zamykać mdlejące życie w szkle, plastiku lub mrozie.

Niektórzy jednak nie robią przetworów. Oprócz klasycznych powodów, czyli lenistwa, braku czasu, pieniędzy oraz chronicznej niechęci do otwierania rachunków z gazowni, spotykam się często z przekonaniem, że równie smaczne wyroby fabryczne dostępne są w każdym sklepie. Być może też prześladują nas widma babcinych kompotów, których blade słoje wynosiliśmy z piwnicy na ukoronowanie niedzielnego obiadu.

Zimowy chłód wyostrza smak i apetyt. Kiedy wracamy do domów z betonu, sponiewierani przez czynnik chłodzący wiatru i niedoświetlenie szyszynki, mamy ochotę dogadzać sobie ciepłą strawą o intensywnym smaku i wafelkiem do herbaty. Światło z lodówki dość często pobłyskuje wieczorami, kiedy wisząc na jej drzwiach, kombinujemy: co by tutaj zjeść. Wtedy też może rodzić się żal za utraconym przetworem – wytworem mitycznych rąk babcinych i za słońcem.

A zatem banalna dynia w occie? Ogórek konserwowy lub kiszony? Choćby miał najwspanialszy smak wspomnień dzieciństwa, pozostaje zwykłą kiszonką czy marynatą, składnikiem komponującym się świetnie z tzw. tradycyjnym polskim obiadem. Co zrobić jednak, gdy nasze zainteresowania kulinarne wykraczają poza patriotyczne mielone, schabowe i kopytka? Czy czeka nas zmora sałatki szwedzkiej za 1,99 zł.? Niekoniecznie.

Oto, proszę państwa, niedoceniane gwiazdy polskiej ziemi: burak, seler i marchewka. Niedrogie, powszechnie dostępne, świetnie przyjmują smak octów i przypraw zarówno ostrych, orientalnych, jak klasycznych polskich i śródziemnomorskich ziół ogrodowych. Dużą zaletą przetworów uzyskanych z powyższych jest fakt, że „przegryzają się” niezwykle szybko i pożądany smak uzyskują już po dobie macerowania. Z czasem ich aromat się wzmaga, dość łatwo więc, poprzez codzienne podjadanie prosto ze słoja, znaleźć ulubioną intensywność, poznać czas dojrzewania i proporcję.

I tak:

Marchew zaskakująco dobrze łączy się z czosnkiem, ze smakami zarówno ostrymi, jak i korzennymi, na przykład pieprzem kajeńskim, curry, imbirem, kolendrą. Marynaty z marchwi bazować mogą na zalewie octowej (dobrze, jeśli z octu winnego, a nie spirytusowego), słodkawej, zaostrzonej pieprzem, papryką i czosnkiem, z kombinacją wyżej wymienionych przypraw. Marchew marynowana z czosnkiem w occie winnym z dodatkiem oliwy z oliwek oraz oregano jest bardzo dobrym dodatkiem do mięs. Przyrządzona w prosty i szybki sposób stanie się mniej tradycyjną jarzyną obiadową – młodą marchew w całości, starszą pokrojoną w słupki, gotujemy tak, aby zachowała twardość, i podajemy wystudzoną, polaną octem balsamicznym i oliwą. Marchew pokrojona w plasterki, usmażona na chrupko z cynamonem to rozgrzewający dodatek, który może również stanowić danie główne dla wegetarianów, bezrobotnych i studentów przed pierwszym.

Burak, którego dobre imię szargają niektórzy przedstawiciele społeczeństwa, kojarzony z nieskomplikowaniem, a nawet prymitywizmem, potrafi być zaskakująco wykwintny. Najlepiej wybierać te małych rozmiarów (to zwiększa szansę na słodycz pozbawioną cienia goryczy, która zdarzyć się może w przypadku większych egzemplarzy). Ugotowane i wystudzone, pokrojone w plastry, macerować w dużym słoju z oliwą i octem balsamicznym lub ze zwykłym winnym, jabłkowym. Polecam do tego kombinację z tymiankiem, czerwoną cebulą, pokrojoną w talarki, i kilkoma ząbkami czosnku. Zaskoczyć może również zalewa z mieszanek octów winnych (białego i czerwonego), z dodatkiem rozmarynu, plastrów cytryny i skórki pomarańczowej.

Seler, chociaż obdarzany większym szacunkiem ze względu na solidny aromat i możliwość szerokiego zastosowania sałatkowego, jest traktowany do bólu konserwatywnie. Ukazuje jednak zupełnie nowe oblicze w zalewie octowej, pokrojony w drobne słupki. Świetnie wypada zarówno w wersji orientalnej z goździkami i cynamonem, jak i w kombinacjach ogródkowych: z czosnkiem, cebulą, oregano, tymiankiem lub cebulą i koperkiem w słodkiej zalewie z białego octu winnego.

Żeby jadać niebanalnie i przeżywać kulinarne przygody nie potrzeba dużych pieniędzy. Domowe marynaty i przetwory nie oznaczają nagłego ataku paraliżu przy płatnościach za media. Ludziska, kochajcie polskie korzenie!
Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Zgłoś 17.09.2009 bacha

zmieniłam zdanie Mam kaca giganta i nic nie zastapi tej radosci..gdy otwieram teraz kolejna flaszke royalu od Zbyśka spod 7..co za rodośc Stachu jak sie ocknie..bedzie dzielił ze mna ta radosc..... Pokaż więcej

zmieniłam zdanie Mam kaca giganta i nic nie zastapi tej radosci..gdy otwieram teraz kolejna flaszke royalu od Zbyśka spod 7..co za rodośc Stachu jak sie ocknie..bedzie dzielił ze mna ta radosc...

Zgłoś 17.09.2009 Aggie

Przebóg, powiało poezją, jak to powiadała pewna, eeee, wieszczka. mamy nową flejetonistkę. Pani Aniu, witamy. Za co panią tu zesłali? Za grafomanię pewnie?

Nic to, my tu w pełni docenimy ... Pokaż więcej

Przebóg, powiało poezją, jak to powiadała pewna, eeee, wieszczka. mamy nową flejetonistkę. Pani Aniu, witamy. Za co panią tu zesłali? Za grafomanię pewnie?

Nic to, my tu w pełni docenimy pani wysiłki. Lubimy flejetony. A już ten, to normalnie jak Raz Putinowi łzy się me czyste rzęsiste polały. Oj, to serce biedne w słoiku... i te omdlewające papryki... buuuuuuuuu...

Wzruszenia są dla mnie niewskazane, jako że mi to wpływa na perystaltykę jelit, czy jak się to nazywa, a po ostatnim grillowaniu bimbru wysadziło mi chałupę i wychodek.

Zgłoś 17.09.2009 kadubek4

świetny artykuł dzieki...

Zgłoś 17.09.2009 Blondi

O, ja naprawde kocham polskie korzenie...