Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Tureckie przysmaki z ulicy

29.06.2012

Tureckie przysmaki z ulicy Wróciłem z Turcji. Co zjadłem to moje, opiłem się gigantycznych ilości herbaty, widziałem kawałek brody proroka Mahometa i jaskinię, w której miał się urodzić Abraham. Tak więc wycieczkę mogę uznać za udaną. Kuchnia turecka wchłonęła pomysły kulinarne narodów jej poddanych i stworzyła różnorodny i bardzo smaczny konglomerat. Zdecydowanie wart penetracji.

Było tak jak lubię, niedrogo, smacznie i korzennie, z dużą ilością świetnego „ulicznego” jedzenia – od muli z ryżem i cynamonem sprzedawanych na nadbrzeżu Istambułu, aż po ciger czyli wątrobę sprzedawaną koło jednego z bazarów w Sanliurfie. Zanim napiszę szerzej o kuchni tureckiej, chciałbym podzielić się kilkoma radami, które mogą ułatwić wam kulinarne eksplorowanie tego ciekawego kraju.

Rada pierwsza: nie jeździć na wczasy „all inclusive” ani nie jadać w restauracjach dla turystów. Ta rada dotyczy właściwie wszystkich wycieczek kulinarnych. Nawet w wielkich obleganych przez turystów miastach takich jak Istambuł wystarczy przejechać kilka przystanków metrem w kierunku mniej turystycznych dzielnic, by zjeść tak jak miejscowi. Bo to oni, znający się na jakości miejscowych restauracji, są wyznacznikiem jakości restauracji. Obecność turystów bardzo często powoduje, że restauracje korzystają z tego, iż goście jadają w nich raczej jednorazowo - więc karmią ich paskudnie. Przykładem krakowska sieć Chaczapuri.

Za to obecność miejscowych wskazuje, że restauracja „żyje” i podaje jedzenie smakowite choćby dla części miejscowego społeczeństwa. Zasadę tę warto również stosować podczas wyjazdów do turystycznych miast Polski.

Rada druga: Jeśli ktoś chce przejechać Turcję, jadając jak najtaniej, to wcale nie znaczy, że koniecznie musi jadać niesmacznie. Co prawda w Turcji powszechną przekąską stały się donery (reimport z Niemiec), ale i wśród nich zdarzają się naprawdę dobre, o ile świeże i nieprzesolone. Innym budżetowym rozwiązaniem jest stołowanie się w lokancie, czyli specyficznej piekarni z kilkoma stolikami dla jedzących. Można tam dostać burek, herbatę, zimne napoje.

Doskonałym pomysłem jest zjedzenie lahmacun’a czyli placka posmarowanego mięsem z przyprawami i cebulą lub czosnkiem. Skropić cytryną, zwinąć, przegryźć piekielnie ostrą papryczką w zalewie, stojącą na wielu lokntowych stolikach i zajadać. Równie smaczne są tak zwane pide, „otwarte”, nadziewane różnymi rodzajami farszu bułki. Tak czy inaczej stołując się na ulicy i szukając ciekawych miejsc można czasem spróbować prawdziwych lokalnych smakołyków, jak na przykład bardzo ostrego cig kofte – surowych „klopsików” podawanych przede wszystkim na południowym-wschodzie Turcji.

Na sycące przekanszanie doskonale nadają się tureckie corby czyli zupy. Dostępne praktycznie we wszystkich barkach i restauracjach. Czerwone lub żółte z soczewicy, białawe z kurczaka są podawane z dużą ilością chleba (zresztą Turcy jędzą chleb do większości dań). Czasem zbyt chłodne jak na nasze standardy, są jednak bardzo smaczne i pożywne.

Dobrym rozwiązaniem jest również korzystanie z targów, gdzie można nabyć świeże i suszone owoce, suszoną polędwicę i kiełbasę. Kawał arbuza, ewentualnie kubek ajranu (jogurtu zmieszanego z wodą i solą – doskonale gasi pragnienie i ostrość niektórych potraw) i kawałek słonego burka i podróżnik wie, że żyje.

Rada trzecia: kebaby naprawdę się różnią, warto próbować lokalnych odmian. W Turcji kebab jest królem. Może dlatego, że przeważa kuchnia mięsna, zdecydowanie nie jest to kraj dla wegetarian, a praktycznie wszystko co jest w ten czy inny sposób upieczonym mięsem, nazywa się tam kebabem.

W tureckiej telewizji, wyjątkowo bogatej w programy kulinarne, jakiś miejscowy Makłowicz opisywał jako „kebap” połówki jagnięcia pieczone w wykopanym w ziemi piecu. W podobnych piecach pieką mięso Ormianie, choć oni zapewne nie ucieszyliby się z tego porównania, sytuacja pomiędzy Turcją i Armenią jest tak dalece ostra, że oba państwa nie mają ruchu granicznego.

Wracając do kebabów, co prawda w moim osobistym rankingu nie pobite zostały wybitne kebaby z obskurnej knajpy dla rikszarzy w Jaipurze, ale i w Turcji można zjeść naprawdę smacznie.

Rada czwarta: Turcy uwielbiają jedzenie, a nawet biesiadowanie, i znają się na tym naprawdę dobrze. Wniosek: warto ich naśladować. Jeśli ktoś jedzie do Turcji, to polecam herbaciarstwo. Szklaneczka herbaty po posiłku doskonale wspomaga trawienie często ciężkich, pieczonych i smażonych mięs. Tak samo przepijanie posiłku ajranem czyni go o wiele przyjemniejszym łagodząc zbyt wielką ostrość którejś z potraw.

Ja sam uwielbiam ostrość i jeszcze nigdzie nie najadłem się tyle papryki w całości (pieczonej i marynowanej) jak w Turcji. Papryki są częstym dodatkiem do „kebabów do samodzielnego złożenia”. Otrzymujemy mięso, cytrynę do skropienia, zioła: miętę, pietruszkę, ewentualnie nieco kolendry, czasem sosy, siekaną cebulę czy pomidora, a do tego miękkie placki, w które zawijamy całość w wybranych przez siebie proporcjach. Często w takim „zestawie” pojawia się również upieczona papryka. Pieczenie nieco łagodzi jej ostrość, ale osoby lubiące łagodnaą kuchnię, powinny przynajmniej usunąć z papryki pestki.

Jedzenie rękami wymaga higieny. Nawet w tych miejscach, gdzie nie ma ubikacji, klient może umyć ręce, a jeśli nie ma takiej możliwości, stosuje się dezynfekujące płyny o mocnych i słodkich orientalnych zapachach.

Rada piąta: Dalekobieżne autobusy, najpopularniejszy środek podróżowania po Turcji, zatrzymują się na przystankach, na których często można coś zjeść. Bywa z tym różnie, ale kilka razy byłem mile zaskoczony podawanymi tam potrawami. Bez szaleństw, ale i bez niesmaku, który powoduje większość „dworcowego” jedzenia w Polsce.

Polecam przejechanie się przez całą Turcję i spróbowanie tamtejszych potraw, a następnym razem opowiem o ogólnych cechach kuchni tureckiej.
Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Zgłoś 29.06.2012 Nikki

Kraj zdecydowanie nie dla wegetarian ? Autor chyba nie byl w normalnym sklepie i nie widzial cen miesa !!!!! Kebeb zazwyczaj wypychany jest frytkami a miesa jest tyle co kot naplakal, wlasnie ze... Pokaż więcej

Kraj zdecydowanie nie dla wegetarian ? Autor chyba nie byl w normalnym sklepie i nie widzial cen miesa !!!!! Kebeb zazwyczaj wypychany jest frytkami a miesa jest tyle co kot naplakal, wlasnie ze wzgledu na cene miesa !

Zgłoś 29.06.2012 Kasownik

Przekanszanie jest zdecydowanie warte penetracji.

Zgłoś 29.06.2012 dakika

Mieszkalam w Istanbule ok 6 miesiecy mam tez meza Turka to co autor pisze jest prawda Turcy sie znaja na jedzeniu.myslalam zawsze ze znam juz wszystkie sposoby na przygotowanie baklazana ale sie... Pokaż więcej

Mieszkalam w Istanbule ok 6 miesiecy mam tez meza Turka to co autor pisze jest prawda Turcy sie znaja na jedzeniu.myslalam zawsze ze znam juz wszystkie sposoby na przygotowanie baklazana ale sie grubo mylilam po mojej wizycie wTurcji tam uczylam sie na nowo jak ugotowac np.ryz!!!! Czy autor takze poznal kuchnie Turecka ale od strony kuchni? prosze mi uwierzyc ze Polak sie nie zna na jedzeniu kulturze jedzenia co i kiedy??? jak sie powinno jesc? co powinno sie jesc na sniadanie czy obiad? co pic po posilku lub przed? nawet jak sie powinno pic alkohol??? To Turek wie doskonale !!!! jedyna rzecz ktora mi przeszkadza to ze Turcy jedza pozno biesiady zaczynaja sie przed zachodem slonca !!! ciagle walcze z tym ale co kultura to kultura!!!.......pozdrawiam autora!!!

Zgłoś 29.06.2012 ewka

zgadzam się w 100%

zasady te powinno się stosować nie tylko w Turcji ale w każdym miejscu dokąd się udamy

miejscowe jedzenie jest świetne tam, gdzie jedzą miejscowi!!!!! i ważne dla ... Pokaż więcej

zgadzam się w 100%

zasady te powinno się stosować nie tylko w Turcji ale w każdym miejscu dokąd się udamy

miejscowe jedzenie jest świetne tam, gdzie jedzą miejscowi!!!!! i ważne dla turystycznego portfela - tanie

Zgłoś 29.06.2012 TOMI 62

Tak dla ścisłości, CHACZAPURI, to potrawa gruzińska nie turecka