Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Wielkanocny top five

15.04.2011

Wielkanocny top five Na dniach święta Wielkiej Nocy. Co bardziej zaangażowani religijnie ludzie idą na rekolekcje, mniej zaangażowani zaczynają śledzić hipermarketowe promocje, większość cieszy się z wiosennej pogody, a prawie wszyscy sprzątają. Tak czy inaczej – Wielkanoc się zbliża.

W przeciwieństwie do Bożego Narodzenia, nie zatraciła jeszcze w pełni swojego religijnego wydźwięku. Wśród prawosławnych (których data Wielkanocy przypada oczywiście według kalendarza juliańskiego) wydźwięk religijny tego święta jest dużo silniejszy niż wśród katolików, ale tak czy inaczej dla wszystkich wierzących – to ważne święto.

Nie jestem jednak księdzem, teologiem, ani Szymonem Hołownią, aby odnosić się tutaj do religijnego wydźwięku święta. Wystarczy jedno słowo – symbolika. W Wielkiej Nocy wszystko symbolizuje. Nawet, a być może, przede wszystkim, jedzenie. A że czasy mamy spacyfikowane przez kulturę pop, to postaram się przekazać poważne (bo właśnie symboliczne) treści w popularnej formie. W końcu to zaledwie felieton. Więc specjalnie dla czytelników, mój zupełnie subiektywny „top five” potraw wielkanocnych. Let’s go!

Szynka – jak wspominałem, jest to przegląd subiektywny. Na co dzień nie przepadam za szynką. Dziś mogę powiedzieć – to czas przeszły. „Nie przepadałem”. Otóż w związku z zaszłościami rodzinnymi uzyskałem kontakt z człowiekiem, który sam wędzi. Nazwiska nie podaję, bo nie wiem, jakie teraz są przepisy. Skoro nie można pędzić sobie i dla siebie śliwowicy z własnych śliwek, to może i nie wolno uwędzić własnego (znaczy nie z człowieka tylko samodzielnie zakupionego) mięsa? Kto wie. Tak czy inaczej domowa szynka to jest to. Radzę poszukać w dobrych masarniach. Ups! Przepraszam. W bardzo dobrych masarniach. Warto ją też samodzielnie upiec (najlepiej w miodzie). Jeśli jednak nie znacie dobrej szynki, to raczej radzę jej nie kupować. Inaczej zobaczycie ten widok, który ja obserwuję co roku. Na stole rozłożone wędliny i inne smakołyki. Kiełbasa - znika, pasztet – znika, jajka – znikają, pieczony i gotowany boczek – znikają. To co zostaje na samym końcu, to właśnie to paskudztwo, które sprzedają nam w sklepach jako „szynkę” (z jakimś ciekawym przymiotnikiem – swojska, chłopska, cygańska itp. itd.). Nikt nie chce tego jeść. I bardzo dobrze. Niemniej – PRAWDZIWA szynka to wykwintny delikates świątecznego (i nie tylko) stołu.

Kiełbasa – to cały poemat. I to poemat napisany przez cytowanego ostatnio przeze mnie Antoniego Słonimskiego Popiół i wiatr:

Prócz tego różnej barwy i różnych rysunków,
Warszawskich słynnych kiełbas dwanaście gatunków:
Krakowska i zwyczajna, sucha, serdelowa,
Mortadela, kabanos, myśliwska, salami,
Żywiecka i litewska, kadryl, pasztetowa,
Z kapustą na gorąco, z rusztu, z kartoflami,
Wybaczcie że wyliczam wszystkie te frykasy,
Lecz ojczyzna się składa także i z kiełbasy.


Ha! Zostawmy już to, że krakowska została zaliczona do kiełbas warszawskich – poetom wybacza się wiele. Tak czy inaczej – kiełbasa była obowiązkowym elementem „święconki”, kiedyś delikatesem dostępnym w domach chłopskich tylko od święta, dziś powszechnym, ale niestety tylko w jej namiastce (bo jak inaczej można określić sklepowe, przemysłowo wykonywane produkty?).

Na stole świątecznym królowała i, obok gotowanej szynki, jest mięsem najmocniej kojarzonym z Wielkanocą. Ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że nie wyobrażam sobie świąt Wielkiej Nocy bez kiełbasy określanej jako wiejska lub swojska. Wieprzowej, lub (częściej, szczególnie ostatnio) wieprzowo-wołowej, cienkiej kiełbasy z dużą ilością tłuszczu i niesamowitym, czosnkowym aromatem. Polecam. Idealna do chrzanu.

Chrzan – jedno z najważniejszych warzyw, idealny do zimnych mięs i o tradycji iście biblijnej. Do dziś jedzony przez Żydów podczas Paschy (jako jedno z tzw. gorzkich ziół ma upamiętniać gorzki los Żydów w Egipcie), czyli święta tak głęboko związanego z tradycją chrześcijańską (w końcu triduum paschalne skądś się wzięło). W tradycji chrześcijańskiej wiąże się z radosnym okresem po Zmartwychwstaniu, kiedy stanowi idealny dodatek do potraw Wielkanocnych.

Zarówno w wersji czerwonej (czyli z dodatkiem buraków) jak i białej (z gotowanymi jajkami) doskonale pobudzi trawienie ciężkich wielkanocnych mięs. Dodatkowo jest niezwykle smaczny i aromatyczny. A że ostry? No cóż, zawsze namawiałem do ostrej i aromatycznej kuchni, a w Wielkanoc mogę powiedzieć, że dodatkowo stoi za mną tradycja. Tu lekkie odejście od tematu. Ostatnio przekonałem się do sushi – a więc nie można zapomnieć o chrzanie wasabi – chyba nawet ostrzejszy od klasycznego, ale pyszny i świetnie „miksujący się” z sosem sojowym. Mniejsza. Tak czy inaczej – w święta, chrzan to nie radość – to niemalże obowiązek. W mojej rodzinie od lat mały kieliszek chrzanu z burakami wchodzi w skład święconki, co polecam uwadze.

Sól – no to już symbolika pełną gębą. Tu warto oddać głos księdzu Romanowi Kempemu: Symbolika soli w języku Biblii i tradycji Wschodu jest bogata. Przede wszystkim jest to sól przyjaźni, przymierza, solidarności. Na starożytnym Wschodzie zawierano „pakt soli”, który oznaczał nierozerwalne przymierze. U Ewangelisty Marka przytoczone zostały słowa Jezusa, zapraszającego uczniów do przyprawienia życia braterskiego solą miłości: „Dobra jest sól; lecz jeśli sól smak swój utraci, czymże ją przyprawicie? Miejcie sól w sobie i zachowujcie pokój między sobą” (Mk 9,50). Sól jest symbolem życia. Ciekawy jest wschodni zwyczaj nacierania solą dziecka tuż po urodzeniu, by dać mu siłę i żywotność, a także oddalić od niego już na początku życia złe duchy.

Czyż trzeba coś dodawać? Po prostu sól jest kluczowa. Jeśli ktoś niewierzący to może spojrzeć na przysłowia i powiedzenia związane z solą: Sól ziemi, Z prawdziwym przyjacielem beczkę soli zjesz czy słynne słowa Stefana Czarnieckiego: Jam nie z soli, ani z roli, jeno z tego, co mię boli, wyrosłem. To po prostu i niezaprzeczalnie stały element kultury.

Poza tym sól to tradycyjna część święconki, konieczny dodatek do jajek i absolutnie podstawowa przyprawa do mięs. Skończę na tym. Sól koniecznie musi się znaleźć na świątecznym stole.

Jajko – właściwie mógłbym napisać tylko tyle. Ale z redaktorskiego obowiązku przypomnę: symbol duszy. Czy ktoś pamięta Roberta de Niro w roli Lou Cyphera w genialnym Harrym Angelu? Jak zjadał jajeczko będące symbolem życia nieszczęsnego Harrego? Jeśli nie – warto zobaczyć (może nie w święta, to dość mroczny i brutalny film), ale koniecznie warto, choćby dla tej sceny.

Na świątecznym stole – koniecznie jajka na twardo. No bo jak? Ma powędrować do ust w towarzystwie soli lub chrzanu. Obowiązkowe w koszyku ze święconką, doskonałe w każdej sytuacji. Warto zainwestować w jajka pochodzące od wolno biegających kur. Mimo że karmy zbliżone do tych z chowu klatkowego (potworność!) to jednak różnica w smaku (a przede wszystkim w rozmiarze i aromacie) jest duża. Bez względu jednak na jakość – przy Wielkanocy jajko (szczególnie kraszone cebulnikiem), to podstawa.

Tak. Wiem. Zabrakło tego i tego, i owego. A u mnie w domu to… Szczególnie zabrakło ciast. Ja jednak powtórzę, już po raz ostatni, był to przegląd subiektywny. Wesołych świąt.
Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Zgłoś 19.04.2011 Polak prawdziwy-NIE katolik

Znak krzyża wprowadzono do chrześcijaństwa dopiero w IV wieku!

Zaznaczono już, jak nieprawdziwa okazała się obiegowa opinia, że krzyż jest symbolem chrześcijaństwa od początku istnienia Ko... Pokaż więcej

Znak krzyża wprowadzono do chrześcijaństwa dopiero w IV wieku!

Zaznaczono już, jak nieprawdziwa okazała się obiegowa opinia, że krzyż jest symbolem chrześcijaństwa od początku istnienia Kościoła. Równocześnie historycy zauważają, że „istniały tajemne znaki służące porozumiewaniu się współwyznawców, ale nic nie przemawia za tym, aby komuś mógł przyjść do głowy pomysł obierania za godło lub symbol znienawidzonego przez społeczeństwo szubienicznego słupa! Narzędzie tortury mogło jedynie budzić lęk i zgrozę. Od tego widoku ze wstrętem odwracano głowy. Pamiętajmy, że jeszcze za czasów Konstantyna Wielkiego wieszano nieustannie za byle co, nawet za przeklęty a smutny los, że ktoś miał nieszczęście urodzić się niewolnikiem, za przegraną bitwę, a nawet po zwycięstwie.

Historia dowodzi natomiast, że porozumiewaniu się chrześcijan służyły na początku znak ryby i znak kotwicy: „Jednym z najstarszych symboli chrześcijańskich była ryba. Warto zauważyć, że o takim właśnie znaku, używanym przez chrześcijan w czasach Nerona, pisze Henryk Sienkiewicz w „Quo vadis?”!

Innym symbolem chrześcijaństwa była kotwica, która jako znak występuje na grobowcach najstarszych katakumb. Wiemy, że Klemens Aleksandryjski (150-215) był inicjatorem wprowadzenia kotwicy jako oficjalnego emblematu chrześcijaństwa i propagował szeroko noszenie tego znaku w pierścionku na małym palcu lewej ręki. POMYŚL LOGICZNIE; gdyby za czasów Klemensa istniał już emblemat krzyża, jako symbolu chrześcijaństwa, to czy do pomyślenia byłaby forsowanie wprowadzenia w jego miejsce kotwicy?

Nie! Po prostu wtedy nikt jeszcze nie myślał, aby z narzędzia zbrodni zrobić symbol kultu. Nikt – oprócz Tego, który już kilka tysięcy lat wcześniej wymyślił krzyż, poprzez który ludzie oddawali mu i nadal oddają cześć – Szatanowi, Diabłu.

A jednak w niektórych polskich encyklopediach napisano, że „krzyż był przedmiotem ogólnej czci chrześcijan pierwszych wieków. [...] wyrabiali go oni na sprzętach domowych, narzędziach, księgach, itp.” Niestety, jest to nierzetelna informacja!

Trzeba z naciskiem powiedzieć, że szereg stwierdzeń o używaniu znaku krzyża przez chrześcijan w pierwszych wiekach, to informacje pozbawione realnych podstaw, nie są udokumentowane. Takich starożytnych przedmiotów, znaczonych chrześcijańskimi krzyżami, nie było.

Krzyż rysowany lub rzeźbiony nie występował u chrześcijan przed soborem nicejskim w 325 rok.

Jak mówią zapiski; na sali obrad soboru, przed tronem cesarskim leżała jedynie otwarta księga Ewangelii, innego symbolu nie było.

Pomyślmy: czyż na sali obrad soboru mogłoby brakować krzyża, gdyby symbol ten był już wówczas w użyciu? Najpoważniejsze źródła na świecie, z Encyclopedia Britannica na czele, stwierdzają jednoznacznie, że krzyż, jako znak, wprowadzono do chrześcijaństwa dopiero w I połowie IV wieku po Chrystusie: „Encyklopedia Brytyjska bez żadnych wahań i wątpliwości podaje, że symbol krzyża ustanowił Konstantyn (312 rok!)…” (11)

Jezus Chrystus nigdy nie używał krzyża jako znaku w jakiejkolwiek materialnej formie. Nie robili tego również Apostołowie. Oto dwa wymowne świadectwa;

* W sztuce sakralnej wyobrażenia krzyża występują od III i IV wieku (sarkofagi, wczesnochrześcijańskie katakumby)

* Krzyż, jako godło chwały ukazuje się dopiero na początku V wieku.

Wniosek jest oczywisty: materialne wyobrażenie krzyża i używanie tego znaku jako symbolu, nie ma nic wspólnego z Chrystusem, a co za tym idzie z prawdziwym chrześcijaństwem. Dopiero w IV wieku po Chrystusie, gdy zwyczaje pogańskie zaczęły się wlewać szerokim strumieniem do wierzeń i praktyk Kościoła, krzyż, za sprawą cesarza Konstantyna, a potem jego matki, Heleny (która rzekomo odnalazła w Jerozolimie oryginalny krzyż Chrystusa – podobnie jak krzyże obu złoczyńców pośród których Chrystus był ukrzyżowany!), znalazł dla siebie uprzywilejowane miejsce. Legenda głosi, że Konstantyn miał proroczy sen, w którym bóg obiecał mu zwycięstwo, jeżeli żołnierze umieszczą znak krzyża na swoich tarczach przed bitwą ma moście mulwijskim. W dziele „Cywilizacje starożytne” (14) czytamy: „Po kilku latach monogram Chrystusa zaczął się pojawiać na monetach, czasem obok symboli pogańskich”.

Zgłoś 17.04.2011 Polska Słowiańska pogańska tradycja Europy

Zdobione jajo-pisanka to prastary magiczny symbol, który w naszych czasach jest kontynuacją pięknych tradycji, czasami staje się małym dziełem sztuki i coraz częściej uroczą formą prezentu.

<... Pokaż więcej

Zdobione jajo-pisanka to prastary magiczny symbol, który w naszych czasach jest kontynuacją pięknych tradycji, czasami staje się małym dziełem sztuki i coraz częściej uroczą formą prezentu.

Pisanka zawsze będzie symbolizować wiosnę, przebudzenie do życia, zwycięstwo światła nad chłodem i ciemnością, zimą i nocą.

Pierwsze Pisanki sprzed 4 tysięcy lat odkryto w wykopaliskach z Persji. Znane były już w starożytnej Mezopotamii, Grecji i Egipcie. Na terenie Polski odnaleziono najstarszą pisankę z X wieku na Ostrówku w Opolu. Pierwsze pisanki powstawały przez rysowanie (dawniej: pisanie) na skorupce gorącym roztopionym woskiem, a następnie zanurzenie jajka w barwniku. Jako narzędzi do pisania używano szpilek, igieł, kozików, szydeł, słomek i drewienek. Uważa się, że Słowianie gotowali jajka w wywarze z dodatkiem ochry lub łupin z cebuli, uzyskując w ten sposób charakterystyczną ceglanobrązową barwę. W słowiańskich wierzeniach ludowych jajko to symbol pomyślności.

We wszystkich kulturach jajo jest potężnym amuletem przeciw złym mocom i czarom. Znaki czynione na jajkach miały charakter magiczny, miały chronić domostwo przed złymi duchami, rzucaniem uroku, czarami i chorobami. Szczególne znaczenie miał czas przesilenia wiosennego, kiedy to zakopywano naznaczone jajka pod progami obejść,budynków gospodarczych lub przed bramką do ogrodu. Toczono jaja po ciele chorych i po grzbietach zwierząt, by były dorodne i zdrowe, rzucano jaja w ogień, by gasiły pożary, a wydmuszki kładziono pod drzewa w sadach, by obficie owocowały.

Na powitanie wiosny wyznawcy różnych kultur wydawali uczty, na których spożywano jajka. Dzielono się jajkami z bydłem, a skorupki rozsiewano ze zbożem w ziemię orną, by zapewnić wysokie plony. Skorupki jaj rzucane na dachy miały chronić zabudowania przed uderzeniem pioruna. W innych przekazach z tych skorupek rodziły się dobre duszki chroniące domowników przed złem.

Głęboko zakorzenioną prasłowiańską wiarę w magiczną moc jaja starali się wyplenić chrześcijańscy duchowni. Przez ponad dwieście lat zakazywali spożywania jaj podczas świąt Wielkanocnych. Nie mogąc zwalczyć starodawnych obrzędów, Kościół w końcu je wchłonął, ogłaszając, że poświęcone pisanki mogą zostać spożyte jako symbol zmartwychwstania.

W wielu regionach Polski wciąż kultywowane są różne ciekawe obrzędy związane z jajkami. Na wschodzie przyjęte jest trzykrotne obchodzenie domostwa ze święconymi pisankami, aby odegnać złe moce. W Wielką Niedzielę tradycja nakazuje zjeść jajko z kawałkami surowego chrzanu, który ma wypalić wszystkie grzechy, a wtedy siła bijąca z pisanki swobodnie przepłynie do ciała jedzącego. Nawet skorupkom przypisuje się wielką moc. Przed wschodem słońca, w Wielką Sobotę trzeba - uprzednio ugotowane w Wielki Piątek jajko - obrać ze skorupki i zalać źródlaną wodą w naczyniu ustawionym na wschodnim oknie, gdzie padną pierwsze promienie wschodzącego słońca. Tak właśnie przyrządzone lekarstwo miało zabezpieczać przed chorobami.

Pisankowa symbolika

Fragmenty książki Józefa Smosarskiego "Świętowanie doroczne w Polsce" - Biblioteka "Więzi"

Bogata, różnorodna, czasem wewnętrznie sprzeczna jest symbolika jajka. W wielu kulturach uważano, że ma ono wspólny rytm ze światem i wszechświatem, ze Słońcem, Ziemią, siłą życiową, płodnością, odrodzeniem, zmartwychwstaniem, kojarzono je z powrotem wiosny, poczuciem bezpieczeństwa, domem, gniazdem, ale także uważano za więzienie, z którego pisklę uwalnia się rozbijając dziobem skorupkę.

U wielu ludów na różnych kontynentach jajka używano w magii leczniczej i oczyszczającej, często wykorzystywano do rozmaitych zabiegów służących ochronie człowieka przed szeroko rozumianym złem oraz występowało we wszelkich rytuałach mających na celu wyzwolenie lub wzmocnienie sił witalnych.

Wśród najstarszych i najbardziej rozpowszechnionych symboli są narodziny świata z jaja wyłaniającego się z chaosu. W mitach śródziemnomorskich jajo oznacza nieboskłon złożony z siedmiu sfer. Fiński epos Kalewala upatruje początku wszechświata w sześciu złotych jajach. Jednakże mityczna genealogia świata nie wyczerpywała symboliki początku. Jajko odgrywa ważną rolę w wierzeniach religijnych jako symbol zmartwychwstania. W niektórych grobowcach antycznych umieszczano posążki Dionizosa trzymającego w dłoni jajko oznaczające powrót do życia, wkładano jajka do grobowców egipskich i katakumb rzymskich.

Najstarsze pisanki znaleziono podczas prac wykopaliskowych na terenie sumeryjskiej Mezopotamii. Malowanie jajek znane było w czasach cesarstwa rzymskiego. Wzmiankują o tym zwyczaju Owidiusz, Pliniusz i Juwenalis.

U nas zaś - jak pisze Kadłubek charakteryzując wewnętrzną sytuację polityczną kraju - "Polacy z dawien dawna (...) bawili się z panami swymi jak z malowanymi jajkami". Owa zabawa, nazywana "na wybitki", "w bitki" lub "walatka", polegała na uderzaniu jednej pisanki o drugą - wygrywał ten, kto stłukł jajko przeciwnika. "Zwyczaj malowania jaj wielkanocnych był powszechny w narodzie" - pisze Gloger w Encyklopedii staropolskiej i podaje różne sposoby, do dziś zresztą stosowane, przygotowywania pisanek i kraszanek. "Farbują jaja w brezylii czerwonej i sinej, w odwarze z łupin cebuli, z kory dzikiej jabłoni, listków kwiatu malwy, kory olszowej, z robaczków czerwcem zwanych, w szafranie, krokoszu itd. Rysują jajko rozpuszczonym woskiem, aby farba miejsc powoskowanych nie pokryła. Rysowanie zowią pisaniem, stąd nazwa pisanki, tak jak dawnych dzbanów pisanych (...). Upowszechnione desenie mają swe nazwy od wzorów i podobieństw, rysują więc w gałązki, w drabinki, w wiatraczki, w jabłuszka, w serduszka, w kurze łapki itd. Jako narzędzi do pisania używają szpilek, igieł, kozików, szydeł, słomek i drewienek". Zdobieniem jajek zajmowały się dawniej tylko kobiety i to nie wszystkie; np. jeśli któraś w tym czasie była "nieczysta", nie powinna wykonywać pisanek. Na Podlasiu, w niektórych wsiach, kobiety "piszące" jajka zbierały się w jednej izbie, do której wzbraniano wstępu innym, zwłaszcza mężczyznom. Gdy któryś z nich przypadkiem czy celowo wszedł do wnętrza, kobiety wypędzały go i zacierały ślady po intruzie spluwając ukradkiem lub rzucając za siebie odrobinę soli. We wsiach jeszcze dalej ku wschodowi leżących odczyniano urok, który mógł rzucić mężczyzna, posypując solą pisanki i jajka jeszcze nie ozdobione, a także przybory do "pisania". - "Sól tobie w oczach, kamień w zębach - szeptały kobiety. - Jak ziemia woskowi nie szkodzi, tak twoje oczy niech nie szkodzą pisankom".

Malowane lub kraszone jajka otrzymywali najpierw członkowie rodziny oraz dzieci chrzestne, a później, w tygodniu po Wielkanocy - osoby zaprzyjaźnione. Podarowanie pisanki chłopcu czy dziewczynie poczytywano za dowód sympatii. "Dorastający chłopak - czytamy w relacji sprzed wieku - poczuwszy wolę bożą do którejś z dziewcząt, czeka uroczystości Zmartwychwstania Pańskiego; wtedy wyraża jej swoje uczucia miłosne przez doręczenie pisanki. Jeżeli dziewczyna przyjmie pisankę i w zamian da swoją, to każe tym się domyślać, że będzie wzajemną. Trzyma się jednak z dala, jeżeli jest przezorna, dopóki nie zmiarkuje, że chłopak ma uczciwe zamiary. Nawiązane tym sposobem miłostki kończą się często małżeństwem" ("Wisła" 1897, t. XI).

Pisankami obdarowywano nie tylko żywych, lecz także zmarłych, dając w ten sposób wyraz pamięci o przodkach i - być może nie całkiem świadomie - nawiązując do prastarych wierzeń, które kazały upatrywać w jajku zalążka życia i jego potencji, a więc możliwości odrodzenia, ciągłości trwania. Stąd pisanki na cmentarzach, głównie prawosławnych, składane tam w drugą Niedzielę Wielkanocną...

(źródło: www.pisanki.pl)

Rodzaje malowanych jajek:

* Pisanki – barwienie i wosk (czasem na kilka kolorów po kolei)

* Oklejanki – naklejanie trzciny lub/i kolorowej włóczki, oklejanie kolorowymi wycinkami

* Naklejanki – naklejanie wycinanki z papieru

* Kraszanki – barwione na jednolity kolor

* Drapanki – wydrapywanie wzorów na zabarwionych kraszankach

Jak pomalować pisanki określonymi kolorami (nie używając farbek) tradycyjnym sposobem:

* Żółty - liście brzozy i olchy, kora szakłaka i młodej jabłoni, drewno morwy, suszone kwiaty jaskrów polnych, majówka błotna, trzcina i rumianek, łuski zwykłej cebuli oraz igły modrzewiowe.

* Czerwony - marzanna, kora kruszyny i dębu, olchowe szyszki, owoce czarnego bzu, suszone jagody, cebula.

* Pomarańczowy - marchew i dyna oraz z połączenia czerwonego i żółtego

* Brąz - łupiny i korzenie orzecha oraz igliwie jodły; bardzo ciemny brązowy - dębu i olchy

* Złoty - przez połączenie brązowego z żółtym

* Niebieski - owoce tarniny

* Fiolet - płatki ciemnej malwy, i mieszanie koloru czerwonego i niebieskiego

* Zieleń - niektóre trawy, zioła, w tym głównie pokrzywa, liście barwnika, młode żyto

* Czerń - wygotowane olchowe szyszki.

Zgłoś 17.04.2011 Chwała Świętowitowi

Mam nadzieję że kilka słów prawdy o Wielkiej Nocy i tradycji Słowian,zaboli żydów duchowych/katolików czy innych chrześcijan,oszczerców i mitomanów fałszujących naszą Polską historię i tradycje,... Pokaż więcej

Mam nadzieję że kilka słów prawdy o Wielkiej Nocy i tradycji Słowian,zaboli żydów duchowych/katolików czy innych chrześcijan,oszczerców i mitomanów fałszujących naszą Polską historię i tradycje,którzy zdradzają wiarę przodków klęcząc przed semickimi bożkami.

Zgłoś 17.04.2011 Aggie

teraz ja się walnęlam. Oczywiście to, co Jaro nazwal "Tahiti" to pasta, nie sos:-)

Zgłoś 19.04.2011 Chwała Świętowitowi

Tak oto, w drodze synkretyzmu religijnego wierzenia, praktyki i symbole pogańskie zaczęły się szerzyć w chrześcijaństwie.

Jak już powiedziano, krzyż jest staropogańskim symbolem słońca i p... Pokaż więcej

Tak oto, w drodze synkretyzmu religijnego wierzenia, praktyki i symbole pogańskie zaczęły się szerzyć w chrześcijaństwie.

Jak już powiedziano, krzyż jest staropogańskim symbolem słońca i płodności. Od współczesnego wyobrażenia, czczonego w świecie zachodnim niektóre formy różniły się tylko tym, że poprzeczki tego znaku krzyżowały się ukośnie („X”). W innych przypadkach były to formy zbliżone do obecnie istniejących, szczególnie krzyża greckiego (równoramiennego). Ich wspólną ideą było, aby, tak jak słońce góruje nad światem, krzyż górował nad okolicą, stąd umieszczano je na szczytach świątyń pogańskich, a dziś na wieżach kościelnych i innych wzniesieniach.

Jest to wierna kontynuacja idei i praktyki starożytnych kultów solarnych, z którymi Bóg walczył już w czasach królów izraelskich: „Zniszczę wasze wyżyny słoneczne, rozbiję wasze stele, rzucę wasze trupy na trupy waszych bożków, będę się brzydzić wami.” 3 Moj 26,30 BT.

W okresie reformy religijnej króla Jozjasza, „w jego obecności burzono ołtarze Baalów, zwalił on stele słoneczne, które były na nich u góry, połamał aszery , posągi rzeźbione i odlewane z metalu, pokruszył je zmiażdżył, a szczątki ich rozsypał na grobach tych, którzy im składali ofiary.” 2 Kron 34,;4 BT

Interesujące jest poznanie innych elementów staropagańskich kultów solarnych, których kontynuacją jest „chrześcijańska tradycja”; dziś niewiele osób wie, że należą do nich takie „chrześcijańskie” urządzenia, jak:

* budynki kościelne stawiane na wzniesieniach, na wieżach których błyszczą krzyże;

* ołtarze, usytuowane w większości kościołów na wschodniej stronie, skąd każdy kłaniający się (klęczący) przed ołtarzem, kłania się „wschodzącemu słońcu” (co Bóg uznał za jeden z najgorszych objawów bałwochwalstwa – por. Ezechiela 8,16-18;

Ez 8;16-18 Zaprowadził mnie także do wewnętrznego dziedzińca świątyni Pańskiej i oto u wejścia do świątyni Pańskiej, pomiędzy przedsionkiem a ołtarzem, znajdowało się około dwudziestu pięciu mężów, obróconych tyłem do świątyni Pańskiej, z twarzami skierowanymi ku wschodowi: zwróceni na wschód oddawali pokłon słońcu. (17) I rzekł do mnie: Czy widzisz, to synu człowieczy? Czyż nie dosyć domowi Judy dokonywać tych obrzydliwości, które tu popełniają? Napełniają kraj ten przemocą i stale Mnie obrażają. I oto wciąż podnoszą gałązkę do nosa. (18) Również i Ja będę postępował z nimi z zapalczywością; oko moje nie okaże litości i nie będę oszczędzał. A będą wołać do moich uszu donośnym głosem, lecz Ja ich nie wysłucham.

Zgłoś 16.04.2011 wazelina:-)

Zrobilam, polecam, wspanialy przepis!

Już wszystko zeżarliśmy!

Panie Jarku, jest pan cudowny!