Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Zgaga

09.04.2012

Zgaga Maurycy Wiesenkopf, kupiec: Miewasz pan zgagę?
Doktor: Zamęcza mnie.
Maurycy Wiesenkopf, kupiec: Głupstwo! Utarte surowe jabłuszko codziennie przed, na czczo.
(…)
Maurycy Wiesenkopf, kupiec: A apetyt pan masz?
Doktor: Średni.
Maurycy Wiesenkopf, kupiec: Kropnij sobie pan pół szklaneczki czystej przed jedzeniem.
Doktor: Przecież pan powiedział, żeby ani kieliszka.
Maurycy Wiesenkopf, kupiec: Co innego kieliszek, co innego szklaneczka.

(Skecz „U doktora” w wersji kabaretu Dudek)

Światłe rady Maurycego Wiesenkopfa mogą nas niestety zawieść w zestawieniu ze świątecznym a szczególnie poświątecznym obżarstwem. Dość powiedzieć, że rzeczony Wiesenkopf jako „starozakonny” nie znał zgagi, którą może wywołać naczosnkowana porządnie wieprzowa kiełbasa, szczególnie w połączeniu z kiszonymi ogórkami. No chyba, że nie przestrzegał zasad wyznania mojżeszowego. Tak czy inaczej zgagę mógł również mieć, bo jakże inaczej przetestowałby tarte surowe jabłuszko? Tak czy inaczej tarte jabłko, jako pożywienie, a jabłkowy, naturalny sok jako napój, doskonale sprawdzają się w przypadku zgagi.

Jeśli Pan Bóg uczynił was „żołądkowcami” w znaczeniu zdrowotnym, to walka z nadkwasotą i refluksami jest wam zapewne znana. Rynek dostarcza wielu leków, które czasem nawet i działają, niestety na dłuższą metę jest to leczenie czysto objawowe i nawet na moment nie dotyka istoty problemu. Cóż, w sytuacji kiedy zgaga staje się naszym drugim imieniem, warto skontaktować się z lekarzem i dietetykiem, a z drugiej strony popróbować na własną rękę zmienić dietę.

Zgaga to „choroba zawodowa” chillheadów. Wielbiciele ostrości, do których sam się zaliczam, doprowadzą w końcu swą śluzówkę do opłakanego stanu. Znak to że trzeba odpocząć. W kąt idzie tabasco, piri piri, jalapeno, tajskie chilli, ostre sosy z podwyższoną zawartością kapsaicyny i codzienne ostro przyprawione salsy. Rozmarzyłem się, ale czasem trzeba przestać. Dobrym rozwiązaniem na osiągnięcie aromatów są wtedy zioła, szczególnie te pozytywnie wpływające na zdrowie. Cóż, zgaga to nie jest może moment, aby rozkoszować się mohito, ale świeżą miętą, przyjętą w formie dodatku do dipu, czy bardzo mocnej i słodkiej herbaty w typie arabskim.

Mięta zmiksowana z chudym mlekiem i doprawiona mielonym kuminem powinna złagodzić naszą zgagę, w pięknym orientalnym stylu. Inną „orientalną” przyprawą pomagającą w pozbyciu się zgagi jest imbir. Dodany do herbaty poprawia trawienie i przeciwdziała zgadze.

Mięta zmiksowana z octem jabłkowym (polecanym jako lekarstwo na zgagę), może być świetnym dodatkiem do gotowanej na parze ryby. Gotowaną na parze rybę również można polecić jako pożywienie w czasie zgagi. W ogóle wielbiciele smażonego mięsa należą do tych najczęściej zgagą dotkniętych. Warto polecić im sztukę mięsa, choć sos chrzanowy może okazać się zbyt „mocny”. Ale sztuka mięsa z gotowanymi jarzynami (można pozwolić sobie na nieco masła, ja w każdym razie sobie pozwalam) i będzie to idealny posiłek „zgagowy”.

Co ciekawe kwas spod kapusty jest chyba jedynym rodzajem kwasu, który nie pobudza zgagi. Dlatego warto, nawet w czasie zgagi spożywać gotowaną kapustę. Oczywiście piszę o kapuście bez zasmażki i słoniny, te podziałałyby na trapiony problemami żołądek jak płachta na byka.

Ale jeśli nie cierpicie bezpośrednio na zgagę, która wyklucza przyjmowanie alkoholu (niestety…), dobrze pomyśleć o małych, ale „trafionych” ilościach alkoholu. Bo najlepszym remedium na tłuste jedzenie wydaje się ciągle i nieustannie – kieliszek mocnej wódki. Osoby, które nie mogą pić alkoholu, powinny pozostać przy mocnej, aromatyzowanej miętą, herbacie.

Pozostali zaś mogą zrobić sobie nalewkę na kminku lub zielonych orzechach. Kminkówka i orzechówka należą do stałego repertuaru leczniczych alkoholi i stanowiły ważki element szlacheckich apteczek. Co prawda Jerzy Urban napisał o kimś: Psuje wódkę robiąc nalewki. Mimo tych ohydnych słów – warto robić nalewki. Może doczekamy się dnia, kiedy samodzielne wykonywanie destylatów nie będzie już działaniem dalece podejrzanym.

A poza tym, jeśli mamy akurat nieco wywaru z warzyw, warto zrobić zupę kminkową. Mleko (ok. 250 ml) zmieszać z identyczną ilością wody i dodać sporo kminku (nawet całą paczuszkę) i gotować w wodzie z mlekiem. Odcedzić, zmieszać z gorącym bulionem i doprawić solą i pieprzem, zagotować i podawać. Idealna do popijania, ale także z kluseczkami kładzionymi lub grysikowymi.

Nie warto nażerać się ponad siły. A jeśli już się to robi, to warto robić to z głową.
Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Zgłoś 19.08.2015 gość

Najlepszym, naturalnym i działającym w ciągu 30 sek. sposobem jest pół szklanki wody Zuber. Sprawdzone na sobie i znajomych z doskonałym skutkiem !