Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Moda na mleczne koktajle trwa

12.08.2012

Moda na mleczne koktajle trwa My milk shake brings all the boys to the yard,
And they're like,
It's better than yours,
Damn right its better than yours,
I can teach you.

(Kelis “Milkshake”)


Nie, ani słowa o alkoholu. Jest zdecydowanie za gorąco. No może odrobinkę szprycera czyli wody mineralnej z rieslingiem, ewentualnie szklanica zimnego, lekkiego, a smakowitego piwa. Ale już na pewno żadnych mocnych trunków, nawet intensywnie zmieszanych z dodatkami - lodem i czego by się tam nie dorzucało. Dzisiaj pomyślmy o koktajlach mlecznych.

Jako człowiek wiekowy pamiętam czasy komuny, kiedy to jedną z najbardziej pożądanych słodkości był właśnie koktajl owocowy. Borówki, maliny czy truskawki nie były dystrybuowane wyłącznie przez państwo, a więc można je było kupić, o czym wiedzieli również różnorodni prywaciarze prowadzący kawiarnie. Było tak przynajmniej w głęboko prywaciarskim i rzemieślniczym Krakowie.

Receptura na koktajl mleczny jest prosta jak większość doskonałych receptur. Ot jakieś intensywne w smaku owoce – borówki (z tego co słyszałem, w innych częściach Polski mówi się na to czarne jagody, ale niech mi państwo pozwolą zostać przy tym cudownym regionalizmie), truskawki, maliny, które po dokładnym rozgnieceniu czy zmiksowaniu mieszamy z kefirem lub dokładnie rozrobionym kwaśnym mlekiem, dosładzamy (nie jest to konieczne aczkolwiek przynajmniej łyżeczka cukru doskonale podkreśli smak owoców), schładzamy i tyle. Można spokojnie założyć słomkowy kapelusz, usiąść pod parasolem i przyglądać się pszczółkom niespiesznie latającym nad polami.

Rzecz jasna nie tylko tradycyjne polskie owoce będą smakowitym „sercem” koktajlu. Kiwi, ananas, banan czy mango perfekcyjnie dopełniają się z mlekiem, jogurtem lub maślanką. Szczególnie mango, klasyczny dodatek do indyjskiego lassi może nas pozytywnie zaskoczyć. No i warto postarać się o porządny cukier trzcinowy, podkreśli smak owoców dużo lepiej niż biały cukier.

Ale cóż, wraz z upadkiem komuny zaczęliśmy poszerzać swoje menu również, a z perspektywy czasu chyba przede wszystkim w dziedzinie napojów. Słodkie, brązowe napoje zaczęły niszczyć nasze zęby w dużo większym stopniu niż poprzednio, a z czasem słowo „milkshake”, czy nawet szejk (widziałem ostatnio tę spolonizowaną wersję na tabliczce informującej o nowościach dostępnych w mojej „przydomowej” cukierni), zaczęło robić oszałamiającą karierę. Trudno się dziwić, koktajle mleczne z dodatkiem różnorodnych lodów potrafią być naprawdę smakowite, a że dodatkowo czujemy się jak Vincent Vega z Pulp fiction to już tylko bonus.

Ostatnio zdarzyło mi się próbować shaka o smaku różanym, który przypomniał mi cudowne indyjskie różane lassi. Na szczęście i u nas różane lody coraz częściej pojawiają się w co lepszych cukierniach i bardzo dobrze. Szczególnie kiedy nie są aromatyzowane wodą różaną, czy jakimiś spożywczymi aromatami, ale zawierają w sobie fragmenty płatków róż. Oczywiście chodzi o pełne smaku kolorowe części, a nie o gorzkie i twarde białe fragmenty. Tu mała dygresja historyczna. Heliogabal należący do najbardziej zdegenerowanych i wielbiących luksus cesarzy uwielbiał róże. Zwykł był spoczywać na łożach, których materace tworzyły olbrzymie ilości płatków. Z wyciętymi białymi fragmentami, które były za twarde jak na delikatne ciało jego cesarskiej wysokości. To również Heliogabal zwykł był spuszczać na gości swych uczt deszcz różanych płatków i to w takich ilościach, iż zdarzyło mu się podusić podejmowanych arystokratów. Cóż, jak dekadencja to z przytupem.

Na szczęście nie musicie w tak radykalny sposób okazywać swej sympatii dla róży, wystarczy zmieszać 1 ½ szklanki gęstego i możliwie tłustego jogurtu z łyżką wody różanej (dostępna w sklepach z przyprawami orientalnymi) i pięcioma łyżkami cukru, a następnie całość dokładnie zmiksować. Dorzucamy 8-9 kostek lodu i miksujemy jeszcze przez kilkadziesiąt sekund. Serwujemy z płatkami róży, o ile mamy je akurat pod ręką, jeśli nie – lassi będzie i tak doskonałe. Większość oryginalnych przepisów nakazuje dodanie do różanego lassi 2-3 łyżek bardzo tłustej, słodkiej śmietanki. Tak zwana z anglosaska heavy cream jest niestety trudno dostępna w naszych sklepach, a dodanie naszej śmietanki „trzydziestki” niepotrzebnie rozwodni lassi. Ja próbowałem, nie udało się, może będziecie mieli więcej szczęścia.

A kolejny często nierozpoznany kulinarnie świat to koktajle warzywne. Tu warto odwołać się do pięknej tradycji staropolskich chłodników. Ot odrobina ugotowanej botwinki, zmiksowana z czosnkiem i koperkiem oraz zsiadłym mlekiem lub obecnie dużo łatwiej dostępnym jogurtem. Klasyczny smak, witaminy, wykorzystanie warzywa sezonowego – to kulinarne tygrysy kochają najbardziej. Tak wykonany napój warzywny może w upalne dni zastąpić lunch lub stanowić doskonałe uzupełnienie posiłku, gdy gorąca, a przeważnie gotowana na wywarze zupa, nie chce nam przejść przez gardło.

Innym doskonałym połączeniem w koktajlu warzywnym (choć już nie mlecznym) jest zmieszanie pomidorów z selerem naciowym. Prawdziwa witaminowo – potasowa bomba, a dodatkowo taki miks doskonale nadaje się do różnorodnego przyprawiania. Można doprawić go na sposób włoski – oregano i świeżą bazylią, a nawet odrobiną oliwy, na sposób meksykański z tabasco, bałkański - z cząbrem, czy indyjski dodając odrobinę kuminu czy garam masali. Ale zapewniam, że jeśli weźmiecie dobrej jakości pomidory i świeży seler naciowy, to nawet bez żadnych przypraw będzie doskonały. No może z odrobiną soli i szczyptą cukru, dla wydobycia doskonałego, naturalnego smaku.

Jedzmy owoce, jedzmy warzywa. Czuję w kościach, że lato skończy się nagle i niespodziewanie. Korzystajmy, póki możemy, przecież nie można przez cały czas żywić się kiszonkami i tekturowymi pomidorami ze szklarni.
Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Zgłoś 26.11.2012 gość

wygląda bardzo fajnie :) ciekawe jak smakuje ?

Zgłoś 04.12.2012 gość

W zasadzie na tym fimlie Brama teraźniejszości (FULL) jest wszystko co najważniesze. Można tylko dodać, że kod informacyjny to nasze DNA- ma swf3j odpowiednik w cialach świetlistych Na hologram... Pokaż więcej

W zasadzie na tym fimlie Brama teraźniejszości (FULL) jest wszystko co najważniesze. Można tylko dodać, że kod informacyjny to nasze DNA- ma swf3j odpowiednik w cialach świetlistych Na hologramch jest zapisana karma -dorobek w tej przestrzeni 3 gęstości,

Zgłoś 05.12.2012 gość

n7Nx45 , [url=http://wojfwonudouz.com/]wojfwonudouz[/url], [link=http://dpfkyjeoimtw.com/]dpfkyjeoimtw[/link], http://hxygxamomptc.com/

Zgłoś 09.12.2012 gość

ig87jn <a href="http://lvgyouqmaadp.com/">lvgyouqmaadp</a>

Zgłoś 10.12.2012 gość

gefVeB , [url=http://lywaegbgcrcq.com/]lywaegbgcrcq[/url], [link=http://irsawgfqijcc.com/]irsawgfqijcc[/link], http://mkhkflazcrev.com/