Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Polski karnawał

21.01.2010

Polski karnawał Kiedyś byłem barmanem. Przestałem nim być miedzy innymi dlatego, że wolałem gotować, niż robić o drinki. Klienci się nie skarżyli. A nawet jeśli tak, to im dalej w noc, tym skarżyli się ciszej, więc tak czy inaczej mogę uznawać się za fachowca. A czegoż to życzyli sobie klienci?

Przede wszystkim piwa, wódki i wódki z sokiem. Nieskomplikowane to napitki, ale po pierwsze pub, w którym pracowałem, był typowym krakowskim pubem „artystycznym”, więc przede wszystkim się tam gadało (a przy niczym nie gada się tak dobrze jak przy dużym piwie), a po drugie klienci byli naprawdę bezpretensjonalni, więc pili bez żadnego udziwniania. Zmiana zachodziła jedynie w sytuacji, kiedy szef informował, że „mamy imprezę”. W takich przypadkach dolna sala zamieniała się w „dansownię”, a pojawiające się w barze damy życzyły sobie czegoś wymyślniejszego niż butelka czystej i oranżada. I w takiej sytuacji niewątpliwie „polewający” (w czasach Rzeczypospolitej szlacheckiej mawiało się – „podczaszy”) będzie się spotykał z takimi „wyrafinowanymi” zamówieniami. Co można na to poradzić? Szczególnie w okresie karnawału?

Po pierwsze radą może być karnawałowy wyjazd na Słowację lub do Czech, jak pokazują statystyki – jeden z popularniejszych wyborów dokonywanych przez Polaków. Jeśli doda się tych, którzy w karnawale wyjeżdżają w góry – a jest ich naprawdę mnóstwo - dojdziemy do wniosku, że pół Polski pije w okresie karnawału tani, dobry i smaczny alkohol od naszych południowych sąsiadów. Poza prostymi wódkami i spirytusami, świetnym drinkowym rozwiązaniem jest zakup rumu „tuzemskiego”.

Tuzemski to osobna historią związana z zakazami stosowania nazw w UE (Tuzemsky, czy inaczej Tuzem nie jest rumem sensu stricto, ale raczej aromatyzowaną wódką, co nie wpływa na jego doskonałość) i szwejkowską tradycją przywożenia tego napoju do Polski (szczególnie przez wielbicieli wspinaczek górskich).

Najłatwiej wykorzystać Tuzema robiąc jeden z ulubionych drinków Ernesta Hemingwaya czyli Cuba Libre. Drink ten powstał w czasach, kiedy Kubańczycy walczyli o wyzwolenie spod władzy Hiszpanów. Najpoważniejszym sojusznikiem walczących były w tym czasie Stany Zjednoczone. Połączenie napojów symbolizujących oba narody dało mieszankę, którą do dziś dobrze się pije – a zawiera ona w sobie: 50 ml rumu, coca colę i limonkę. Do wysokiej, wąskiej szklanki wkładamy trzy kostki lodu, wlewamy rum, wciskamy pokrojoną na ćwiartki limonkę, a wyciśniętą wrzucamy do szklanki, a potem uzupełniamy coca colą. Doskonałe dla mężczyzn i dla kobiet, szczególnie jeśli pamięta się, że w czasach, w których powstawał ten drink, (przełom XIX i XX wieku) w składzie coca coli znajdował się roztwór kokainy. Cóż - jakie czasy takie coca cole.

W czasach barmanowania, podczas wolnych i niespiesznych wieczorów wymyślaliśmy drinki. Jednym z nich była słowacka wersja Cuba Libre czyli Slovakia Libre. Skład drinka nawiązuje w oczywisty sposób do klasycznej wersji z rumem kubańskim: 50 rumu tuzemskiego (koniecznie!), 20 „cytrynki” czyli cytrynowej esencji sprzedawanej przeważnie w żółtych butelkach (najczęściej produkcji węgierskiej, a nie należy zapominać, że Słowacja była przez stulecia pod panowaniem Węgier) i kofola. Kofola jest istotą tego drinka. Słowacka podróbka coca coli, ma tam status przewyższający uwiecznioną w Kingsizie Machulskiego Polo Coctę. Kto był na Słowacji, ten zna kofolę, do Slovakia Libre jest konieczna.

Popularnym short drinkiem był słynny, przynajmniej w Krakowie, Wściekły Pies. W klasycznej wersji jest to syrop malinowy, z wódką i sosem tabasco. Z czasów młodości spędzonej w knajpach, pamiętam stały spór o to, co wlewać najpierw: wódkę czy syrop malinowy? Otóż można wlewać najpierw wódkę, a później wąskim strumieniem, ale szybkim ruchem, syrop. Można też i inaczej: najpierw wlewać syrop, a później (często po łyżeczce dotykającej ścianki kieliszka) wódkę.

Ostatecznym rozwiązaniem tego problemu jest płukanie kieliszka po każdej „kolejce”, wtedy można, obiema metodami, doprowadzić do idealnego Wściekłego Psa, a jest nim: rozdzielony na połowę alkohol i sok malinowy, doprawiony na końcu kilkoma kroplami tabasco leżącymi na syropie.

Wściekły Pies jest wynikiem ewolucji połączenia alkoholu z syropem malinowym. Dokładnie rozdzielony spirytus i syrop tworzą shortdrinka „Tata z Mamą”, jeśli zamienimy spirytus na wódkę, drink uzyska nazwę Teraz Polska (od kojarzących się z polską flagą kolorów płynów – górą biała wódka, dołem czerwony syrop malinowy). A jeśli do Teraz Polska dodamy kilka kropel tabasco, uzyskamy właśnie Wściekłego Psa. Cała myśl w rozdzieleniu syropu i alkoholu, tak aby poczucie gorąca spływającej do gardła wódki lub spirytusu, zostało złagodzone przez syrop malinowy.

Z Teraz Polska wiąże się zresztą interesująca anegdota. Jeden z odwiedzających Kraków Japończyków zaproponował barmanowi spore pieniądze, za szybkie skomponowanie drinka symbolizującego Japonię. Barman zgodził się, a w skład kompozycji wchodziły: szklaneczka wódki, w którą zmyślny barman wrzucił kandyzowaną wisienkę uzyskując klasyczną flagę „kraju kwitnącej wiśni”. Nic dodać, nic ująć – drink prosty a niewątpliwie ciekawy...

Oczywiście walenie wódy z sokiem nie jest metodą spożywania alkoholu dostosowaną do każdego gardła, ale do polskich gardeł dostosowana jest szczególnie. Może stąd nasza sympatia do Tequili? Tequila – napój szybki, energetyczny i pozwalający natychmiast wrócić na parkiet z uzupełnioną porcją energii – ot szybka porcja soli, tequili i cytryny - koniecznie w tej kolejności. Jeśli pijemy tzw. Złotą Tequilę, to sól zastępujemy cynamonem, a cytrynę - pomarańczą. I gotowe. Karnawał trwa.

Łatwo zwrócić uwagę na fakt, że napitki, które tu podaję, są uznawane raczej za męskie. A więc aby nie być posadzonym o seksizm – coś dla pań (choć z drugiej strony coś mi mówi, że seksizmem jest właśnie wprowadzenie tego podziału). Ale żeby nie zostać za daleko od smacznych, a mocnych alkoholi, pozostańmy w kręgu tequili i zróbmy Margaritę.

Brzeg kieliszka koktajlowego zanurzamy w soku z cytryny, a następnie w soli. Na brzegu kieliszka tworzy się solny „szron” wydatnie podnoszący zalety smakowe i wizualne Margarity. W shakerze mieszamy 50 srebrnej tequili, 20 likieru z gorzkich pomarańczy (Triple Sec, w barach najczęściej reprezentowany przez produkt firmy Bols lub przez oryginalny Cointreau) i 20 ml soku z limonki. Płyny szejkerujemy z lodem i ostrożnie wlewamy do szklanki, aby nie zniszczyć solnej inkrustacji.

A gdyby ktoś był zagorzałym wielbicielem (czy jak można sądzić – wielbicielką) Seksu w wielkim mieście może zamówić sobie w karnawale jeden z ulubionych drinków bohaterek serialu czyli Cosmopolitan. Jeśli nie oglądaliście serialu, może po prostu zmieszajcie 50 ml wódki z lodem z 20 ml Triple Sec, sokiem z ćwiartki limonki i 20 ml soku żurawinowego (w szejkerze). Idealnie kobiece, a i mężczyźnie pozwala odkryć swoją feministyczną część. Wiem, bo sam piłem.

Bawcie się dobrze w karnawale. Ostatki i Wielki Post już wkrótce. A jeśli ktoś chce być naprawdę w temacie, to niech po prostu nie miesza, tylko skupi się na prawdziwym szampanie, jak szaleć to szaleć. W końcu jest karnawał.
Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Zgłoś 22.01.2010 dziadek

Proponuję drinka "Czarna Oliwa".

Zebrać wszystkie składniki z tego artykułu:

-500 ml rumu, coca colę i limonkę,

-500 rumu tuzemskiego (koniecznie!), 20 cytrynki i kof... Pokaż więcej

Proponuję drinka "Czarna Oliwa".

Zebrać wszystkie składniki z tego artykułu:

-500 ml rumu, coca colę i limonkę,

-500 rumu tuzemskiego (koniecznie!), 20 cytrynki i kofola,

-syrop malinowy, z wódką i sosem tabasco,

-porcja soli, tequili i cytryny,

-500 srebrnej tequili, 20 likieru z gorzkich pomarańczy i 200 ml soku z limonki,

-500 ml wódki z lodem z 200 ml Triple Sec, sok z ćwiartki limonki i 20 ml soku żurawinowego,

-szampan.

Brzeg wiadra zanurzamy w zimowym płynie do chłodnic, a następnie w soli (pełno tego na ulicach). Na brzegu wiadra utworzy się solny szron wydatnie podnoszący zalety smakowe i wizualne. Płyny szejkerujemy z lodem i ostrożnie wlewamy do wiadra, aby nie zniszczyć solnej inkrustacji.

Zgłoś 21.01.2010 Były,

Tak, tak to absolutna klasyka.

Zdrówko!

Zgłoś 22.01.2010 należy jednak bardzo ale to bardzo

uważac na dośc popularny drink pt. "Turbo" - mieszanina wódki z Red Bullem, czy innym napojem tego typu z dużą zawartością kofeiny, od tego świństwa wyhuśtał sie mój biedny kumpel.<... Pokaż więcej

uważac na dośc popularny drink pt. "Turbo" - mieszanina wódki z Red Bullem, czy innym napojem tego typu z dużą zawartością kofeiny, od tego świństwa wyhuśtał sie mój biedny kumpel.