Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Sera i wina dajcie

24.04.2009

Sera i wina dajcie Będąc nawet w najpiękniejszym egzotycznym kraju, po kilku tygodniach rozkoszowania się lokalnymi smakami, zaczynamy tęsknić za polskim chlebem i normalną kanapką. Nawyki żywieniowe to prawdziwa potęga i ciężko je zmienić. Wyobrażacie sobie życie bez chleba? Ja nie bardzo, a ser żółty to już moje prawdziwe uzależnienie. Wchodząc do dużego sklepu, gdzie jest wielka lodówka z serami, dostaję oczopląsu. Każdego chciałabym spróbować i każdy choć po kawałeczku mieć w swojej lodówce. Nie jestem oczywiście osamotniona w tej miłości. Fanów sera jest mnóstwo. Warto czasem posłuchać rozmów przy lodówce.

- To który dzisiaj bierzemy?

Im aromat intensywniejszy, tym ceny serów wyższe. Omijam zatem tę część lodówek z korzyścią dla swojego portfela i nosa przy okazji. Nie mam ochoty dzielić kawałka sera na tyle części, ile dni zostało do kolejnego przelewu. Jeszcze tylko feta, rodzynki, winogrona i mogę iść do domu. Bo ser moi drodzy to najlepiej mi smakuje sam, ewentualnie z owocami. Oddaję się tej rozpuście mając w głowie obraz starszej pani, karcącej swojego męża za zjedzenie plasterka sera lub szynki bez chleba. Jakie to nieekonomiczne. Na pewno znacie takie osoby. Na pocieszenie należy wspomnieć, iż ser jedzony bez chleba bardzo dobrze wpasuje się w dietę niełączeniową znaną zapewne wszystkim. Potraktuję to jako usprawiedliwienie tej słabości. Słabości wspólnej z moim jednym kotem. Muszę się pilnować, aby nie zostawić sera na stole w kuchni, bo niejednokrotnie znalazłam na nim potem ślady zębów, których sprawczynią zawsze była ta sama futerkowa istota.

Frida (moja kotka) zna się na serach. Nie rusza tych za 15 zł/kg, gustuje w drogich i dojrzałych różnych gatunków. Stosuje szantaż emocjonalny siadając jakiś metr ode mnie, tak że jest na linii mojego wzroku, z wyrazem pyska Nic nie jadłam od tygodnia. Jej wzrok uparcie podąża za moją ręką chwytającą kawałek sera. Rzucam jej jeden, poluje. Po czym zasiada ponownie w tym samym miejscu hipnotyzując mnie wzrokiem. I tak może bardzo długo.

Wracając jednak do serów. Jego powstanie zawdzięczamy oczywiście przypadkowi. Pasterze, którzy wlewali mleko do bukłaków sporządzonych z żołądków owiec, zauważyli, że dzieliło się ono na skrzep i serwatkę. Z czasem nauczono się odcedzać skrzep, suszyć go i solić, aby był dłużej zakonserwowany. A to wszystko wydarzyło się kilka tysięcy lat temu. I chwała za to.

Jeśli masz kawałek sera w lodówce, zawsze uda ci się zrobić obiad. Wykorzystując produkty ukryte w szafkach, które powinny być w każdym porządnym domu, jak mąka, makaron i ryż. Mój dom nie jest porządny co prawda, ale cebulę najczęściej mam i makaron też. Jak wiadomo ser i kluski to dobra kompania.

A jak często jecie ser panierowany, smażony na złoto? Najlepiej w anturażu żurawinowym, choć pamiętam jak kiedyś w restauracji dostałam sos truskawkowy do sera. Bardzo ciekawe to było, przyznam. Takie sosy można oczywiście zmieniać. Gruszkowy bardzo dobrze się komponuje z ostrzejszym serem. Jagodowy z łagodnym pleśniowym typu camembert. Nawet na kanapce warto serek posmarować dżemem. Kto jeszcze nie próbował, niech się odważy. Nie będzie żałował.

Ku mojej radości deski serów stają się coraz bardziej popularne. Nie tylko w restauracjach ale również na spotkaniach domowych. W zestawieniu z winem oczywiście. Przydatne są tu dodatki takie jak: winogrona, orzechy, migdały, cząstki jabłek i gruszek, suszone morele oraz rodzynki. Dobrze, jeśli na desce znajdzie się od trzech do pięciu gatunków sera, każdy pokrojony w inną kostkę. Cała przyjemność zatopienia zębów w serze umyka nam, jeśli pokroimy go na cienkie plasterki. Połączenie sera z winem to odwieczny zwyczaj, pojawiający się na stołach królewskich, jak też chłopskich. Warto wykorzystać coraz bogatszy asortyment pojawiający się w sklepach, zarówno winny jak i serowy. Pamiętajmy jednak, że dojrzałe i aromatyczne sery mogą przyćmić młode, delikatne wina. Do takich lepsze będą zdecydowane smaki jak również słodkie białe trunki. Nie dajmy się jednak omamić ogólnie dostępnym zasadom połączeń wina i sera i kierujmy się przede wszystkim swoim smakiem. Jak już spróbujecie różnych połączeń na pewno znajdziecie swoje ulubione.

Poszukajcie w sklepach serów z koziego mleka i owczego, warto dla nich zgrzeszyć. Polecam też wykonanie niezbyt skomplikowanej czynności jak obtoczenie fety w ziołach i przyprawach, po czym zalanie jej dobrą oliwą. Do tego można dorzucić jeszcze oliwki i suszone pomidory. Jak wszystkie ingrediencje przejdą smakami, ciężko będzie się oprzeć, żeby nie zjeść wszystkiego prosto ze słoika. To jest pyszne.
Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Brak komentarzy. Czekamy na Wasze opinie.