Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Top 5 piwnych przekąsek

26.10.2012

Top 5 piwnych przekąsek

Cały nasz ród jest taki. Nieboszczyk mój ojciec założył się w Protiwinie w karczmie, że na jedno posiedzenie zje pięćdziesiąt serdelków i dwa bochenki chleba, i zakład wygrał. Ja też się razu pewnego założyłem i zjadłem cztery gęsi i dwie misy knedli z kapustą. W domu na przykład przypomniałem sobie nieraz po obiedzie, że warto by jeszcze czego pojeść, więc idę do komory, urzynam kawał mięsa, posyłam sobie po piwo i wcinam dwa kilo wędzonki.

Młynarz Baloun w Przygody dobrego wojaka Szwejka, podczas wojny światowej.


Czesi, Czesi, Czesi… Nasze z nimi stosunki są naprawdę zadziwiające. Z jednej strony właściwie każde badanie socjologiczne wykazuje, że należą do narodów darzonych przez nas największą sympatią (obok Słowaków, Węgrów, Hiszpanów Włochów i - zupełnie nie wiedzieć czemu – Francuzów i Anglików). Z drugiej strony nie można powiedzieć, aby ta sympatia była przez Czechów odwzajemniana. Przynajmniej w badaniach socjologicznych. Dodatkiem do tych przekonań jest cały szereg kompletnie bzdurnych pozytywnych i negatywnych stereotypów (jak na przykład ten o rzekomej czystości czeskich wsi i miasteczek, czy o tym że Czesi, mimo że piją, to jednak się nie uchlewają). Zostawmy jednak sympatie i antypatie, przejdźmy na teren kuchni, gdzie „braterska” wymiana doświadczeń i smaków powinna być główną zasadą.

Tu również niestety nie jest dobrze. Owszem, czeskie piwo jest niezwykle wysoko cenione przez Polaków, ale już wspaniała czeska tradycja różnorodnych przekąsek do piwa nie przyjęła się u nas w ogóle. Cóż rzec, jesteśmy ciągle narodem wódczanym i to co gorsza wódczanym w sposób prymitywny, chłopski, związany z piciem na umór, jak najmniejszym kosztem finansowym, czego nie zmieniają nawet pozytywne tendencje spożywcze (coraz mniej taniej wódki, coraz więcej piwa i wina, wzrost popularności piw z małych, dbających o smak i zdrowie klienta, browarów). Podejście to dotyczy również piwa. Wiem co mówię – w większości krakowskich pubów, a jak wiadomo jest tu ich dość sporo, jedyne dodatki do piwa to paluszki i słone orzeszki. Mimo że w tej dziedzinie jest coraz lepiej, to jednak popularyzacja knajpianego biesiadowania jest zdecydowanie wolniejsza, niż można by sobie życzyć. Dość jednak narzekania, przejdźmy do zakąskowych konkretów.

Wyobraźmy sobie, że mamy już sześć, no powiedzmy osiem piwek (większość czeskich piw jest słabsza niż nasze) i chcielibyśmy wypić je samotnie lub w jakimś sympatycznym towarzystwie, oglądając jakiś ciekawy czeski film. Co do filmu: szczególnie polecam doskonałych Samotnych Davida Ondříčka, legendarny western Lemoniadowy Joe Oldřicha Lipský'ego lub absolutnie fantastycznych Spiskowców rozkoszy Jana Svankmajera – z cudownym motywem knedlików i chlebowych kulek. Wiadomo więc co oglądać. Ale czym przekąsić? I tutaj rozpoczynamy nasz fantastyczny, banalny, acz potrzebny każdemu wielbicielowi piwa – „top five” czeskich piwnych przekąsek.

5. Topinki – czyli po prostu grzanki obsmażane na patelni (raczej na oleju niż na smalcu – wątroba mogłaby tego nie znieść). Kromki chleba obsmażamy na patelni i nacieramy czosnkiem. To wersja podstawowa i najbardziej klasyczna, ale jeśli będziemy mieli nieco masła czosnkowego, dobrego czeskiego lub węgierskiego salami, albo trochę sera, to topinki tylko na tym zyskają. Szczególnie dobrym pomysłem jest wykorzystanie pleśniowego sera Niva, ale właściwie każdy ser z zielononiebieską pleśnią (czyli z grzybem typu pędzlak) będzie się nadawał. A jeśli komuś wydaje się, że kuchnia czeska nie może być wykwintna, to informuję, że właśnie w zestawieniu z topinkami będzie mógł spożyć gęsią wątróbkę spoczywającą spokojnie w lodówce każdego szanującego się smakosza.

4. Utopence – marynowane kiełbaski typu „spekacka” (czyli z kawałkami tłuszczu). Podawałem już kiedyś przepis, więc tu tylko przypomnę, iż nawet najlepsze sklepowe utopence ze słoika nie przebiją domowych. Tym bardziej, że utopence słoikowe są przeważnie tak dalece nafaszerowane wszelakimi „E”, że zjadanie ich to poważne zdrowotne ryzyko. Pamiętajmy o jednym – utopence podane na talerz bez zdrowej porcji zamarynowanej cebuli to tak naprawdę żadne utopence. Ze swojej strony mogę tylko dodać, że absolutnie koniecznym dodatkiem jest ostra, marynowana wraz z utopencami, papryczka „malinówka” (sprzedawane w Czechach pod fantastyczną nazwą „Feferony kulate”). Ostre, naprawdę ostre. Ale od czego mamy piwo do przepicia?

3. Hermelin nakładany. Marynowany ser typu camembert. Podobnie jak z utopencami – ogólne zasady są znane, danie różni się w szczegółach wykonania. Z pewnością będziemy potrzebować kilku okrągłych serków typu camembert (oczywiście najlepiej mieć oryginalny hermelin, ale z braku laku…), dużo siekanej cebuli, im więcej tym lepiej, sporo mielonej papryki słodkiej, jeden liść laurowy, dwie – trzy sztuki ziela angielskiego i duuuużo oleju. Olej bez wyraźnego smaku (może być tani, słonecznikowy albo rzepakowy), ma dać tłustość i stanowić podstawę dania. To kuchnia czeska – elegancja kryje się nie w serze i serdelkach, ale w dziczyźnie i wykwintnym drobiu.

Przecinamy serki na pół (poziomo) zdrowo obsypujemy papryką suszoną, składamy. Wstawiamy je do słoika, który oczywiście musi mieć na tyle szerokie ujście, aby serki weszły poziomo. Dwie rzeczy są istotne. Pierwsza to kwestia dwóch szkół tworzenia nakładanego hermelina – dodawać czosnek czy nie? Ja jako wielbiciel najbardziej witaminowego warzywa świata, mogę tylko stwierdzić – dodawać! Druga różnica to proste i konieczne założenie, według którego wszystkie składniki słoika muszą być dokładnie zalane olejem, inaczej hermelin po prostu zepsuje się.

Dodatki alternatywne to: papryczka chilli (lub, jeszcze lepiej, wspomniany powyżej feferony kulate), pierz ziarnisty (sporo i w sumie to nie jest on alternatywny, ale wprost konieczny) i kilka jagód jałowca. Polecam eksperymentowanie. Naprawdę ser marynowany w jakiejkolwiek wersji będzie doskonałym dodatkiem do filmu i browarka. A marynujemy 2-5 dni, chociaż ja wyznaje zasadę - im dłużej, tym lepiej, jeszcze raz przypomnę, aby całość marynowanych składników była pokryta olejem.

2. Serdelki. No – to danie wymaga już nieco zachodu! Trzeba w końcu wstać od stołu i wrzucić je do gorącej wody. Z drugiej strony potrawa to prosta i smakowita, a jej urok zamyka się w dodatkach – marynowanych papryczkach (jako dodatek do serdelków – mało czeskie, ale jakże smakowite), siekanej cebuli i przede wszystkim – musztardzie. Dobra, tak naprawdę to tylko musztarda jest jedynym czeskim dodatkiem do serdelka (oczywiście poza rogalikiem, czy szeroko pojętym pieczywem), ale tutaj naprawdę możemy poszaleć. Najlepsza, przynajmniej moim zdaniem, będzie pikantna musztarda – na przykład pochodząca z Ostrawy, lub – na pełnej kontrze – słodka musztarda bawarska. Tak czy inaczej, serdelek bez musztardy jest jak niebo bez czegokolwiek.

1. Twarożek ołomuniecki. Tak, rozumiem, to kompletnie subiektywny wybór, ale cóż poradzić? Każdy z moich felietonów jest całkowicie subiektywny. Potwornie śmierdzące twarożki w wersji klasycznej czyli „surowej”, w wersji „nakładanej” (marynowanej podobnie jak hermelin), czy smażonej w cieście, to dokładnie to czym zachwyca mnie czeska kuchnia – czyli nagłe ukazanie mi, że to co powszechnie pogardzane (w tym wypadku – zgliwiały ser) może być smakowite i wyjątkowe. Polecam podawanie twarożków ołomunieckich na ciepło – aromat serka zostanie do szczętu wydobyty, a gdy podołamy temu smakowemu wyzwaniu, będziemy mogli stwierdzić – tak, zjemy wszystko, bez względu na to jak będzie pachnieć. Przepis prosty: z niepełnej szklanki mąki, łyżeczki soli, jajka, odrobiny kminku i piwa lub wody mineralnej, wykonać ciasto, nieco gęstsze niż naleśnikowe. Maczać twarożki w cieście i smażyć je na oleju (głębokim), na złoty kolor. Potem już tylko zajadać, przegryzając topinkami i przepijając obficie piwem.

I to by było na tyle.

Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Zgłoś 26.10.2012 kasia

Nie jest łatwo zdrowo się odżywiać, to wiąże się ze zmianą nawyków żywieniowych. Dawniej zawsze miałam z tym problem.Nie mogłam znaleźć odpowiedniej diety a od lat zmagałam się z moimi kg!. Bra... Pokaż więcej

Nie jest łatwo zdrowo się odżywiać, to wiąże się ze zmianą nawyków żywieniowych. Dawniej zawsze miałam z tym problem.Nie mogłam znaleźć odpowiedniej diety a od lat zmagałam się z moimi kg!. Brak mi było motywacji. Aż wreszcie znajoma poleciła coś rewelacyjnego!(idealnafigura.com/gberes).Nawet nie wiem kiedy zgubiłam te kg, wiem tylko ze nie glodowalam i jadłam ulubione moje potrawy a chudłam. Waga nie wróciła:)