Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Dodaj swój przepis Znasz ciekawy przepis? Podziel się z nami!

Wino z robaków

Tekst i fotoAnna Gawryluk 07.08.2013

Wino z robaków

W każdej kulturze istnieją normy mówiące o tym, co jest jadalne, a co nie. Przysmakiem jednej z chińskich prowincji (Zhejiang) są jajka gotowane w moczu młodych chłopców, w Islandii zaś ogromną popularnością cieszy się hakarl – czyli potrawa ze zgniłego rekina. Coraz chętniej raczymy się także owocami morza, w takim razie dlaczego by nie spróbować wina z robaków?

Do tej pory chyba Chińczycy uznawani byli, jako jeden z narodów, który słynął z przyrządzania różnych najdziwniejszych stworzeń. Na talerzu lądowały psy, koty, świnki morskie, owady. Chociaż te ostatnie spożywało się w niewielkich ilościach i to głównie w celach leczniczych, to i tak wzbudzają powszechne obrzydzenie niejednego turysty. Wyobrażacie sobie, że jecie szarańczę na poprawę ukrwienia, modliszkę, by usunąć siniaki i skrzepy, turkucia podjadka – bo działa moczopędnie, albo larwy jedwabnika – bo usuwają wzdęcia i ułatwiają trawienie? Zapewne nie, ale przecież lek ma kurować, a nie smakować. Można to sobie tłumaczyć jeszcze inaczej – lekarstwa musimy przyjmować, by się wyleczyć, a alkohol? Spożywanie alkoholu ponoć należy po przyjemności, a więc czy jest ktoś chętny na winko z robaków?

Producentem takiego wina jest mieszkaniec Minnesoty - Ray Reigstad. Ponoć eksperymentował już z różnymi składnikami, by uzyskać ciekawy smak: rabarbar, mlecz, truskawki. Pewnego dnia postanowił spróbować zrobić wino z gąsienic. Jak zdradza Reigstad, takie wino możemy zrobić sami w domu, wystarczy mieć około 3 kg. utuczonych gąsienic Malacosoma disstria. Zalewamy je wrzątkiem, dodajemy cukier i drożdże, a całość odstawiamy na tydzień do fermentacji. Po tygodniu odcedzamy trunek z larw i pozostawiamy jeszcze na 4 miesiące, by zakończyć proces produkcji.

Jak się okazuje, wino jest bardzo klarowne i słodkie w smaku, a koneserzy z Minnesoty podczas degustacji nie wiedząc, co mają w kieliszkach, porównywali je do Bordeaux. Można udać się do Minnesoty i poprosić Ray’a Reigstada o kieliszeczek Army Worm Wine, albo spróbować zrobić wino w domu… kto się skusi?
 

Źródło: armywormwine.com

Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Zgłoś 16.08.2013 gość

juz mi sie niedobrze zrobilo. Porownywac do Bordeaux ? Co za profanacja .

Zgłoś 31.08.2013 gość

W Bośni (w jej części muzułmańskiej - mimo że koran zabrania picia alkoholu) w oddalonych, bardzo biednych górskich wioskach pędzi się "govnaricę". To rodzaj bimbru z odchodów zwierzęc... Pokaż więcej

W Bośni (w jej części muzułmańskiej - mimo że koran zabrania picia alkoholu) w oddalonych, bardzo biednych górskich wioskach pędzi się "govnaricę". To rodzaj bimbru z odchodów zwierzęcych i ludzkich! W smaku i aromacie do wytrzymania.

Zgłoś 09.08.2013 Sushi

No nieżle.....jednak nie tylko Polak potrafi....