Przepisy kulinarne Gotujemy z o2.pl

Zupa nic, piwna, wodzionka. Zrób zupę z niczego

20.09.2012

Zupa nic, piwna, wodzionka. Zrób zupę z niczego Polska kuchnia zupami stoi. To kulinarny banał, ale w czasach gdy ulubioną zupą Polaków wciąż jest kultowa pomidorowa z ryżem (z niezapomnianym posmakiem mdłego i rozgotowanego ryżu oraz podłym przecierem z puszki), nigdy dość przypominania. Problem w tym, że wbrew pozorom porządnie przyrządzone i smaczne zupy nie są ani tanie, ani szybkie w przygotowaniu, a często również wcale nie takie oczywiste kulinarnie, jak wydawałoby się różnym domorosłym kucharzom.

Weźmy choćby taki rosół, cóż wchodzi w jego skład? Proszę bardzo: najlepsze warzywa, kura rosołowa (rzecz jasna kura wiejska – żółta, tłusta i esencjonalna), a do tego dobra wołowina. Tak czy inaczej - nie będzie tanio. Szybko też nie będzie – gotowanie dobrego rosołu to dobrych kilka godzin i tu niczego nie da się zmienić. A że rosół to podstawa przygniatającej większości prawdziwie polskich zup, to nic dziwnego, że trudno dostać „na mieście” coś, co moglibyśmy z czystym sumieniem nazwać naprawdę dobrą zupą.

Jednak w każdej kuchni narodowej można znaleźć tanie i smaczne potrawy (a często są to właśnie zupy), które mają „utylizować” resztki różnorakich produktów, lub nasycić głód minimalnym kosztem. Takie zupy zyskują na aktualności szczególnie w tzw. „ciężkich czasach”. Ptaszki na drzewach ćwierkają zaś, że takie podejście może stać się obowiązującym już niedługo.

Oczywiście nie będę was zamęczał opowiadaniem o nadchodzącym kryzysie, bo od tego są portale informacyjne, telewizja, prasa itp., a kiedy człowiek chce poczytać nieco o jedzeniu, nie warto wspominać o nadchodzących brakach spożywczych. Cóż, załóżmy że – zupełnie bez powodu - przedstawię trzy fascynujące, prościutkie i relatywnie tanie zupy będące zwieńczeniem podejścia do gotowania, które można określić właśnie jako „coś z niczego”. Oczywiście ani pojawiająca się poniżej wanilia, ani jajka, masło, bryndza, chleb czy czosnek zdecydowanie nie zasłużyły na miano „niczego”, ale mimo to poniższe potrawy zachwycają prostotą wykonania i skromnością użytych produktów przy jednoczesnym uzyskaniu doskonałego smaku. Zróbmy zatem coś z „niczego”.

Zupa „nic”

Owszem ta delikatna zupa może nie nazywa się najciekawiej, ale za to jest smaczna, bardzo lekka (choć nie niskokaloryczna), a poza tym przywołuje niesłusznie zapomnianą tradycję słodkich zup. A w tym, jakże niesłusznie niedocenionym obszarze kulinarnym, nie trzeba przecież wiele nakładów, aby powstało coś naprawdę pysznego. Warto również dodać, że jak najbardziej zgodnego z sezonową logiką kuchni: chłodniki, zupy owocowe i lekkie zupy na bulionie warzywnym wiosną i latem, a kapuśniaki, grochówki, zupy grzybowe, żury i inne zawiesiste smakołyki jesienią i zimą – to właśnie najbardziej logiczny, a i najlepszy wybór.

Zupa „nic” to jeden z rzadko przyrządzanych specjałów naszej kuchni – słodka, mleczna zupa z wyraźnym aromatem wanilii (choć w podanym niżej przepisie występuje też wersja cynamonowa), nie tylko nawiązuje do korzennych fascynacji naszych przodków, nie tylko jest relatywnie tania i łatwa w przygotowaniu, ale - o czym warto pamiętać - zasmakuje również dzieciom. A że bez kulinarnej edukacji nie zajedziemy daleko z naszą narodową kuchnią, możemy w ramach patriotyzmu kuchennego podać zupę „nic” rodzinie, jako słodkie danie śniadaniowe, deser czy nawet jedną z potraw słodkiego obiadu.

Jeśli ktoś wzdryga się na tradycyjną, przyznajmy niezbyt zachęcającą, nazwę: zupa „nic”, to może zadośćuczynić swemu snobizmowi i twierdzić, że zupa ta jest odmianą francuskiego œufs à la neige, tylko rzadszą w konsystencji. Mniejsza jednak o kulinarnych snobów, oddajmy głos prawdziwej profesjonalistce, osobie, którą uważam za matkę nowoczesnej kuchni polskiej - Lucynie Ćwierczakiewiczowej: Na pół garnca niezbieranego gotującego się mleka wziąć 6 żółtek, rozbić je mocno ze szklanką cukru, wlać w to kieliszek zimnego mleka, a gdy mleko się zagotuje, wlewać, ciągle mieszając do żółtek. Rozgrzać na ogniu i uważać, żeby zgęstniało, ale się nie zagotowało, bo się żółtka zwarzą. Włożyć kawałek cynamonu lub wanilii i trochę tureckich rodzynków. Białka ubić na pianę, wsypać parę łyżek cukru, wymieszać i ugotować, jak kładzione kluski, na gotującym się mleku. Przed zaprawieniem zupy żółtkami, wyjąć je łyżką durszlakową do wazy. Zrobioną zupę wynieść do piwnicy dla ostudzenia.

Wodzionka

Mmmm. Wodzionka, suchy chlyb i wody szklonka.
Mmmm. Wodzionka, to nojlepszo z wszystkich ślonskich zup.
Mmmm. Wodzionka, jak jom zrobi moja żonka.
Mmmm. Wodzionka, to jes łósmy świata cud.

Wodzionka, sznelka, kura górnicza. Wiele nazw, ale pomysł ten sam: chleb zalany wrzątkiem, z dodatkiem dużej ilości czosnku. Z przypraw sól i ewentualnie pieprz, zaś jako omasta – masło lub słonina, ale przekazy „z epoki” mówią, że dodatek tłuszczu to już wodzionak w wersji delikatesowej. Podawana na pierwsze lub drugie śniadanie, popularna w domach biednych i bogatych, krewna (wcale nie tak znowu daleka) francuskiej panady i włoskiej pancotto. Doskonały sposób na zużytkowanie czerstwego chleba, jest naprawdę zaskakująco smaczna i pożywna. Jeśli ktoś narzeka na wytrawność i „cienkość” wodzianki – może dodać więcej masła lub zastąpić wodę bulionem, ale prawdziwi wielbiciele kuchni tradycyjnej z pewnością docenią jej prosty, a intensywny czosnkowo – chlebowy smak, niezakłócony dodatkami. Warto spróbować i poczuć się – przynajmniej na moment – jak prawdziwy górnik ze starych, często głodnych, ale przecież jakże dobrych czasów. Dobrych co najmniej jak wodzionka.

Zupa piwna

Wspominałem już o niej w związku z potrawami psotnymi, ale nigdy nie przyszło mi do głowy najprostsze wykorzystanie tej zupy – studenckie. Wyobraźmy sobie poranek w studenckim mieszkaniu. Tak, wiem część z nas nie musi go sobie wyobrażać, bo albo studiowanie jest dla nich stanem bieżącym, albo radykalnie wbiło się im w pamięć. Niemniej przywołajmy tę sytuację bez względu na to, jak dalecy jesteśmy od studiowania – otóż o poranku zostaje nam jedynie kawałek zeschłego chleba, nieco zapomnianych przypraw w najdalszym kącie szafki i – gwóźdź programu – zapomniana butelka piwa. Butelki takie znajduje się przeważnie w najdalszym kącie lodówki i, nie ma co do tego wątpliwości, są one dla nas często wybawieniem. Gdyby zaś znalazły się dwie butelki (zdarza się i tak) to można przepić tę wytrawną śniadaniową zupę ze świadomością, że nie marnujemy drugiej butelki bezcennego płynu, postępując zgodnie ze słowami dziejopisa: Ośrzodkę z chleba, z winem a cukrem, abo w piwie warzyć, masła a soli przydawszy, polnego kminu dla smaku trochę, będzie gramatka abo biermuszka
I tyle.
Co to za sztuka zrobić stek z kawałka doskonałej argentyńskiej polędwicy? Sztuką jest zrobienie czegoś z „niczego”. Podejmijmy to wyzwanie.
Smacznego.
Prześlij do znajomego Wersja do druku

Komentarze

Zgłoś 15.06.2013 breast enhancement

Not so bad. Fascinating items right here breast enhancement http://breastactivesdigest.com/